Zakład Ubezpieczeń Społecznych należy do najgorzej ocenianych przez przedsiębiorców instytucji. Jak się okazuje, niewiele lepszą opinię na jego temat mają ci przedsiębiorcy, którzy zasiadają w radzie nadzorczej ZUS.
- W ZUS nie ma monitoringu kosztów - powiedział Jacek Krawczyk, wiceszef Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". - Konieczne jest wprowadzenie stałych zasad finansowania Zakładu, które obecnie są ustalane co roku przez ministra finansów. To umożliwiłoby wieloletnie planowanie finansowe. Potrzebna jest także jawność rozliczeń Zakładu. Od trzech lat - bezskutecznie - domagamy się też wyboru audytora, który zbadałby sprawność Krajowego Systemu Informatycznego, co przyspieszyłoby zakończenie jego budowy.
Zastrzeżeń do Zakładu jest o wiele więcej. Pracodawcy wskazują, że FUS jest ciągle zadłużony w bankach komercyjnych. Zwiększa to koszty ZUS, a więc i obciążenia ubezpieczonych (Zakład utrzymuje się z odpisu od składek). Poza tym zwiększa ryzyko załamania systemu, które i bez tych dodatkowych długów jest bardzo wysokie. Z danych, uzyskanych przez PKPP, wynika, że system, który dzięki reformie emerytalnej miał być bezpieczny, za kilkanaście lat przestanie się bilansować.
Jak można poprawić sytuację? Pracodawcy chcą zwiększenia uprawnień rady nadzorczej, która powinna móc oceniać pracę zarządu oraz zmieniać jego skład. Tymczasem obecnie ma niewielki wpływ na działalność instytucji, której roczny budżet wynosi 4 mld zł i przez którą każdego roku przepływa 100 mld zł składek.