To był dzień wytchnienia po ostatniej fali przeceny. Rano kontrakty odrobiły większość strat ze środowego popołudnia. W ostatniej godzinie kontynuowały zwyżkę, kończąc sesję na maksimum, a jednocześnie w pobliżu krótkoterminowego oporu wyznaczonego przez kursy maksymalne z poprzednich dwóch dni. Zarówno futures, jak i sam indeks WIG20 powróciły powyżej 1900 pkt. Kilka czynników świadczy o stopniowym powrocie byków do głosu. Po pierwsze, środową długą czarną świecę w całości zasłoniła wczorajsza biała. Podobne wydarzenie w drugiej połowie marca zwiastowało wyhamowanie spadków na kilka tygodni. Pozytywne sygnały zaczynają wysyłać wskaźniki. Oscylator stochastyczny jest o krok od wyjścia ze strefy wyprzedania. Histogram MACD zaczął zwyżkować po raz pierwszy od dwóch tygodni. Wyzwaniem dla byków pozostaje jednak luka bessy rozciągająca się do poziomu 1921 pkt. Jej zamknięcie można będzie traktować jako krótkoterminowy sygnał kupna.

Jedną z charakterystycznych cech wczorajszej sesji był fakt, że zauważalną zwyżkę odnotował tylko WIG20 ciągnięty w górę przez wąskią grupę kilku największych spółek. Daleko w tyle pozostawał MIDWIG. Kontrakty na ten indeks są coraz bliżej wybicia z trendu bocznego trwającego już rok. Przebite zostały już wsparcia z ostatnich miesięcy, choć zwycięstwo niedźwiedzi będzie można ogłosić po przebiciu bariery na wysokości 1620 pkt (dołek z czerwca ub.r.). Z uwagi na niewielkie obroty na tej klasie kontraktów, do uwiarygodnienia ruchu w dół przydałoby się też wybicie samego indeksu poniżej analogicznego minimum (1626 pkt). Płynność futures na MIDWIG zmalała niemal do zera. Z drugiej strony ten brak zainteresowania ze strony graczy rynkiem "średniaków" może sygnalizować bliski koniec trendu bocznego.