Z wstępnych ustaleń Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście wynikało, że jedna z pracownic działu finansowo-księgowego GPW przywłaszczyła sobie w 2001 r. około 80 tys. zł. Informacji nie potwierdzali przedstawiciele giełdy. Mówili tylko, że chodziło o stosunkowo niewielkie kwoty, których kradzież miała miejsce w długim okresie, zanim spółka wprowadziła nowoczesny system budżetowo-księgowy.
Akt oskarżenia miał być gotowy w połowie kwietnia. Tak się jednak nie stało. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że po zaangażowaniu audytora okazało się, że ukradziona kwota jest większa. Niewykluczone że sięga 500 tys. zł. - Nie mogę nic powiedzieć. Musimy najpierw przygotować akt oskarżenia - mówi Piotr Woźniak z Prokuratury Rejonowej Warszawa--Śródmieście.
Oszustwo zostało wykryte dzięki działaniom kontrolnym pracowników działu finansowo--księgowego. Podejrzanej grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Jednak jeżeli zostanie oskarżona o malwersacje w wysokości 500 tys. zł, w grę będzie wchodzić od roku do10 lat pozbawienia wolności.