Betacom miał w marcu 4,7 mln zł przychodów. Tyle samo w lutym. To wystarczyło, żeby spółka z nawiązką wykonała prognozę na rok obrachunkowy 2004/2005, który zakończył się 31 marca. Plan przewidywał obroty na poziomie 82 mln zł. Wyniosły 88,8 mln zł. - O tym, że wypełniliśmy prognozę, wiedzieliśmy już pod koniec ub.r. Dlatego nie staraliśmy się generować za wszelką cenę dodatkowych wpływów - tłumaczył Mirosław Załęski, prezes Betacomu.
Informatyczna firma zapowiadała, że zarobi w ciągu całego roku 3,4 mln zł. Do końca grudnia ub.r. zysk wynosił tylko 1,3 mln zł. Betacom nie opublikował jeszcze pełnych danych za I kw. roku kalendarzowego 2005 ale, jak zapewnił prezes spółki, nie ma podstaw do korygowania prognozy rocznej. - Przez pierwsze miesiące tego roku realizowaliśmy głównie umowy zawarte w grudniu 2004 r. Marże były wystarczające, żeby wykonać plan zysku - stwierdził. To oznacza, że w okresie styczeń-marzec br. Betacom zarobił ok. 2 mln zł, przy przychodach na poziomie blisko 19 mln zł.
Jak zapewnił M. Załęski, najbliższe miesiące będą bardzo dobre dla kierowanej przez niego spółki. - Pierwsze miesiące tego roku poświęciliśmy na negocjacje nowych, dużych jak na naszą firmę, umów - mówił. Pierwsze efekty tych działań, w postaci podpisywania kolejnych zleceń, powinny być widoczne w najbliższych tygodniach. - Przychody za I kwartał roku obrachunkowego będą wyraźnie większe niż przed rokiem - zapowiedział M. Załęski. Wtedy zamknęły się kwotą 11,5 mln zł.
Równie udany ma być dla Betacomu cały rok 2005/2006. Prezes podtrzymał zapowiedzi, że obroty powiększą się do 100-120 mln zł. Spółka chce się skoncentrować na poprawie rentowności. - Nasz cel na ten rok to rentowność netto na poziomie 5% - wskazał M. Załęski. W roku 2004/2005 wyniosła 3,8%.