Będzie Pan ministrem najwyżej przez najbliższe pół roku. Czy w tym czasie można coś zrobić poza "urzędowaniem"?
Trudno rozpoczynać zupełnie nowe działania. Dlatego zasadniczą kwestią będzie dokończenie rozpoczętych już prac legislacyjnych. Wymieniłbym tu kilka projektów ustaw: o finansowym wspieraniu inwestycji o dużym znaczeniu, o wspieraniu innowacyjności, o partnerstwie publiczno--prywatnym czy wreszcie o tzw. rozwiązaniu kontraktów długoterminowych w energetyce. To są prace legislacyjne, które warto zakończyć jeszcze w tej kadencji Sejmu.
Czy te cztery ustawy to Pana priorytety?
To jest tylko obszar związany z legislacją. Oprócz tego trwają prace nad projektem Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013. Prowadzi je Jerzy Hausner, już jako doradca premiera, ale przecież cały resort w tym uczestniczy i nad tym pracuje.
Jeszcze jakieś zadania uważa Pan za priorytety?