Dla wielu pierwsze miejsce JSW - a więc holdingu kopalnianego - na liście najefektywniejszych firm produkcyjnych i usługowych stanowi niemałe zaskoczenie.
To nie jest przypadek. Nasza firma osiągnęła rzeczywisty zysk, bez umorzeń wynikających z ustawy górniczej, już trzy lata temu. Przyznaję, zysk netto za 2004 r. jest imponujący, wynosi ponad 1,5 mld zł. Ale to nie jest pierwszy pozytywny wynik. Przypomnę, że w 2003 r. zysk wyniósł około 130 mln zł, a rok 2002 zamknęliśmy nadwyżką 2 mln zł. W przypadku JSW widać więc pracę nad restrukturyzacją branży. Górnictwo to naprawdę niewdzięczny sektor do reformowania. Zmiany wymagają olbrzymiego wysiłku kadry zarządzającej, no i zrozumienia ze strony społecznej. W ciągu kilku lat nasza załoga zmniejszyła się z 46 tys. do 19,3 tys. osób - i to bez żadnych konfliktów.
JSW pomogła niezwykła koniunktura na stal... Czy dorównanie ubiegłorocznym rekordom jest możliwe?
Nie żyjemy w próżni i zdajemy sobie sprawę, że koniunktura na stal i koks, a co za tym idzie na nasz węgiel koksujący przechodzi moment przełomowy. Widać, że zdecydowanie obniża się poziom cen koksu światowego. W związku z tym w ciągu 2-3 lat trzeba się spodziewać spadku cen węgla koksującego. Na razie, tego surowca jest na świecie za mało. Spodziewamy się więc, że dla nas ten dobry okres, mimo że może nie być aż tak znakomity jak 2004 r., potrwa jeszcze 3-4 lata.
Co stanie się dalej?