Lepsze wyniki amerykańskich spółek, zapewnienia szefa FED Alana Greenspana, że nie ma oznak stagflacji, a gospodarka amerykańska rozwija się w sensownym tempie oraz nadspodziewanie dobry odczyt indeksu FED z Filadelfii, sprawiły, że Średnia Przemysłowa zakończyła czwartkową sesję najmocniejszym wzrostem od kwietnia 2003 roku. Tak dobre nastroje musiały znaleźć odbicie w piątkowych notowaniach warszawskiej giełdy. I faktycznie znalazły. WIG20 zakończył dzień prawie 0,7-proc. wzrostem (1931,4 pkt).
Popyt nie może jednak być z siebie zadowolony. Cała sesja sprowadzała się bowiem do obrony pozycji wypracowanej zaraz po otwarciu. Co prawda podobnie zachowywały się rynki europejskie (np. DAX), ale to akurat nie usprawiedliwia byków. Tym bardziej, że po czwartkowym wzroście WIG20, nastroje były na tyle dobre, żeby pokusić się nawet o zamknięcie szerokiej luki bessy z 18 kwietnia br. (1922-1952 pkt). A tak na wykresie indeksu dużych spółek została wyrysowana świeczka, która prawdopodobnie w poniedziałek przyniesie spadki. Presja wspomnianej luki bessy oraz dawnego wsparcia, a teraz oporu na 1932,7 pkt (dołek z 21 marca br.), jest na tyle duża, że trudno wyobrazić sobie utrzymanie poziomu 1930 pkt.
Sytuacja techniczna każe obserwowane wzrosty traktować w kategoriach korekty. Liczne sygnały sprzedaży, jakie zostały wygenerowane na przestrzeni ostatnich ośmiu tygodni, spadek poniżej grudniowego szczytu, układ trzech luk bessy z poprzedniego tygodnia czy też wreszcie przełamana dwuletnia linia trendu wzrostowego, nie pozwalają myśleć inaczej.
Z uwagi jednak na zauważalne krótkoterminowe wyprzedanie, duże spadki raczej nie powinny powrócić w ciągu najbliższych dni. Byki są obecnie w opłakanym stanie, ale środowy dołek (1890,2 pkt) powinien stanowić dostateczną barierę chroniącą WIG20 przed zniżką w przyszłym tygodniu. Dopiero po niezbędnej stabilizacji rynek ma szanse na kontynuację trendu spadkowego. Pierwszym wsparciem jest 1830 pkt. To plan minimum. Przy zachowaniu aktualnej dynamiki spadków będzie on zrealizowany w połowie maja.