Przełamanie przez wykres kontraktów terminowych na WIG20 poprzedniego dołka i osiągnięcie przez notowania najniższego poziomu od 24 stycznia, przemawiają za kontynuacją rozpoczętego dwa miesiące temu trendu zniżkowego. Większa skłonność do realizowania zysków z krótkich pozycji i chęć otwierania długich powinna pojawić się nieco poniżej 1800 pkt, gdzie znajduje się 61,8-proc. zniesienie wzrostu trwającego od sierpnia 2004 r. do lutego 2005 r.

Jednak nie ten poziom jest kluczowy z punktu widzenia rozwoju wypadków na rynku w perspektywie kolejnych miesięcy. Decydujące będzie zachowanie kontraktów na wysokości 1840 pkt, gdzie znajdują się linia trendu łącząca dołki z listopada 2003 r. i sierpnia 2004 r. oraz 50-proc. zniesienie zwyżki rozpoczętej w sierpniu ub.r. Zauważmy, że poprzednia korekta z wiosny 2004 r. zatrzymała się na 50-proc. zniesieniu ruchu w górę z IV kw. 2003 i I kw. 2004 r. Jeśli więc teraz tutaj byki się nie uaktywnią, dostaniemy sygnał, że sytuacja jest poważniejsza niż przy poprzedniej korekcie. Spadek sprzed roku wyniósł od szczytu 13,5%. Gdyby teraz miał mieć taką samą siłę powinien się zatrzymać przy 1820 pkt. Jeśli długoterminowy trend rosnący ma się utrzymać tego właśnie trzeba wymagać - dwie ostatnie fale wzrostowe miały prawie taką samą wielkość (po ok. 30%).

W związku z tym, że notowania zbliżyły się do bardzo silnych wsparć z otwieraniem nowych krótkich pozycji warto się wstrzymać do momentu poznania wyniku ich testu. Zamknięcie dnia poniżej 1840 pkt znacząco zwiększy zagrożenie dalszym spadkiem W dłuższym okresie możliwe stałoby się osiągnięcie 1620 pkt, czyli dołka z sierpnia 2004 r. Sygnały sprzedaży są natomiast na tyle silne, że nie warto inwestować wbrew trendowi.