Notowania na rynku naftowym podniosły się w zeszłym tygodniu o 6%, co było największym wzrostem od trzech miesięcy. W efekcie cena gatunku Brent zbliżyła się w Londynie do 45 USD za baryłkę. Impulsem był bardzo duży popyt na benzynę w USA, który wywołał niepokój, że jej podaż podczas letniego sezonu motoryzacyjnego może się okazać zbyt mała. Do nasilenia tych obaw przyczyniły się przerwy w produkcji w kilku amerykańskich rafineriach, a także groźba ograniczenia dostaw ropy przez Wenezuelę.

Początek bieżącego tygodnia przyniósł poprawę nastrojów i spadek notowań pod wpływem informacji o zwiększeniu wydobycia przez OPEC. Według szacunków PetroLogistics, wzrosło ono w kwietniu o 700 tys. baryłek dziennie do 30,4 mln baryłek. Jednocześnie duży wpływ psychologiczny na zachowanie uczestników rynku wywarło poniedziałkowe spotkanie prezydenta George?a W. Busha z saudyjskim księciem Abdullahem. Z ich rozmowami wiązano bowiem nadzieje na dalsze zwiększenie dostaw z rejonu Zatoki Perskiej.

Ponieważ rosnąca podaż ropy przeważyła nad troską o zaopatrzenie amerykańskiego rynku w benzynę, spadek notowań utrwalił się. Dodatkowo przyczynił się do niego wzrost w zeszłym tygodniu rezerw ropy w USA do najwyższego poziomu od 35 miesięcy.

W Londynie gatunek Brent z dostawą w czerwcu kosztował wczoraj po południu 53,24 USD za baryłkę w porównaniu z 54,14 USD w końcu sesji wtorkowej i 53,78 USD w poprzednią środę.