Reklama

Przesiadka z Nissana do Renault

Carlos Ghosn, menedżer, który w ciągu kilku lat "postawił na nogi" Nissana, teraz obejmie kierownictwo nad francuskim udziałowcem japońskiej spółki - Renault. Zadanie ma takie samo - poprawić wyniki firmy w coraz trudniejszych warunkach na rynku.

Publikacja: 29.04.2005 08:20

51-letni Ghosn, Francuz urodzony w Brazylii, zastąpi na stanowisku prezesa Renault Louisa Schweitzera, który zostanie jednym z tzw. "niewykonawczych" członków zarządu. Jednocześnie Ghosn zachowa fotel szefa Nissana. Powodem zmiany są słabsze wyniki notowane ostatnio przez francuskiego producenta samochodów. Na początku lutego L. Schweitzer ostrzegł, że zysk w tym roku może spaść do poziomu 4% wielkości sprzedaży z 5,2% w 2004 r. Główny powód to rosnące ceny stali i tworzyw sztucznych wykorzystywanych w produkcji samochodów.

Dlaczego w kryzysowym momencie właściciele Renault postawili na Ghosna? Menedżer już raz przyczynił się bowiem do poprawy wyników finansowych francuskiej spółki. W latach 1996-1999 był jednym z wiceprezesów w Renault, autorem programu redukcji kosztów aż o 3 mld euro. Po tym sukcesie został oddelegowany do Nissana (Renault kupił wówczas 37% akcji japońskiego koncernu, obecnie ma 44-proc. udział), by poprawić sytuację przeżywającej bardzo poważne kłopoty finansowe spółki.

Restrukturyzacja Nissana powiodła się w pełni. Firma, która kilka lat temu notowała rekordowe straty, teraz ma zysk. Ghosn dokonał tego m.in. zamykając pięć zakładów spółki z Dalekiego Wschodu, zwalniając ponad 20 tys. pracowników (obecnie Nissan zatrudnia 32 tys. osób) i redukując koszty o 20%. Od czasu gdy Ghosn został prezesem akcje spółki zdrożały aż o 100%.

Analitycy podkreślają jednak, że poprawa wyników finansowych Renault może być trudniejsza, bo warunki rynkowe są cięższe. - Dopiero teraz Carlos Ghosn będzie musiał się wykazać zdolnościami zarządzania - mówi, cytowany przez Bloomberga, Adam Jonas, analityk z londyńskiego oddziału Morgan Stanleya.

Od końca 2003 r. ceny stali wzrosły aż o 75%. Notowania ropy, które mają duży wpływ na ceny tworzyw sztucznych wykorzystywanych w produkcji samochodów, w tym samym czasie zwiększyły się prawie o 70%. Na dodatek Renault odczuwa konkurencję. Rynek europejski, który jest najważniejszy dla francuskiej spółki, coraz mocniej atakują rywale z Dalekiego Wschodu, tacy jak Honda czy Hyundai. W I kwartale udział Renault w rynku zachodnioeuropejskim nie zmienił się i wyniósł 10%. W tym samym czasie w przypadku Toyoty wskaźnik ten wzrósł do 5,5% (z 5,4% w poprzednim kwartale), a Hyundaia do 3,4% (2,8%).

Reklama
Reklama

Ghosn prawdopodobnie skupi się na podniesieniu efektywności spółki (Renault produkuje 19,5 samochodu rocznie na pracownika, podczas gdy w przypadku PSA Peugeot Citroen wskaźnik ten wynosi 24,3). Niewykluczone też, że prezes podejmie decyzję o powrocie na rynek amerykański. Renault wycofał się stamtąd w 1990 r., ale teraz mógłby wykorzystać sieć dystrybucji Nissana. Zdaniem analityków, nie nastąpi to jednak przed 2010 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama