Tomasz Publicewicz: U nas hossa zaczęła się jednak od krajowych inwestorów instytucjonalnych. W 2003 roku po okresie posuchy pojawiła się emisja Dudy, później Groclinu, pojawiły się rekomendacje "kupuj" i wysokie wyceny Groclinu. Wysokie stopy zwrotu wykreowały napływ środków od inwestorów indywidualnych do funduszy inwestycyjnych. Być może jakiś odprysk tych pieniędzy trafił do dużych spółek, a to z kolei przyciągnęło inwestorów zagranicznych. Ja bym jednak "zagranicy" nie obciążał za całokształt sytuacji, która się dzieje teraz na rynku akcji. Przez dłuższą część hossy WIG20 rósł wolniej niż reszta rynku. Dopiero w pewnym momencie pojawiło się, wynikające z czynników makroekonomicznych, niedowartościowanie największych spółek. To prawda, że w portfelach zagranicznych funduszy można znaleźć akcje takich spółek, jak Impel, Grajewo czy Macrosoft, ale tego typu spółki stanowią szczątkową część portfela. Jak zaczęło się kupowanie Polski, to zaczęło się kupowanie kilku dużych, najbardziej płynnych spółek.
Michał Mierzwa: Na początku musi jednak pojawić się jakaś pozytywna opinia, czy przynajmniej oczekiwanie, że w przyszłości będzie lepiej. Taka opinia nie musi dotyczyć konkretnej spółki, czy nawet konkretnego portfela, ale może się odnosić do całego regionu. Zauważyłby jeszcze tylko, że gdyby inwestorzy zagraniczni kierowali się tylko wskaźnikami makroekonomicznymi, to tej całej hossy by nie było.
Ryszard Rusak: W analizie, podobnie jak w innych dziedzinach rynkowej działalności, najtrudniejsze jest zachowanie tak zwanej zimnej głowy. Emocje na giełdzie dotyczą nie tylko inwestorów, ale także emitentów, doradców, analityków. To przejście z pesymizmu do optymizmu jest na tyle szerokie, że ma wpływ także na rekomendacje.
Michał Mierzwa: W październiku 2003 roku pojawiła się taka prognoza dotycząca miedzi, że cena w końcu 2005 roku osiągnie 2000 USD za tonę. I to była wtedy naprawdę bardzo optymistyczna prognoza. Kiedy cena przekroczyła 2500, to już wtedy wszyscy mieli wyceny na 3000.
Tomasz Mazurczak: Czytałem takie opracowanie dotyczące rynków wschodzących, z którego wynikało, że 80% zysków osiąga się w tej fazie, kiedy nastawienie inwestorów zmienia się z negatywnego na neutralne. Te 20% przychodzi, kiedy już wszyscy prognozują miedź na 3000.