Od 10-letniego szczytu z 11 marca ceny aluminium spadły już o 10,4%. Tanieją również inne metale. Na rynkach panuje przekonanie, że w najbliższych miesiącach będzie zmniejszać się popyt na surowce, gdyż światu, przynajmniej zachodniemu, grozi spowolnienie gospodarcze. Zapowiedzią pogorszenia koniunktury był spadek tempa wzrostu w USA w I kwartale i znacznie bardziej widoczne spowolnienie w Niemczech.
Oczekuje się, że w maju Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) obniży tegoroczną prognozę wzrostu PKB w jej 20 państwach członkowskich. W listopadzie spodziewała się tempa na poziomie 2,9% w stosunku rocznym. Teraz może to być znacznie poniżej 2%.
Wolniejszy wzrost oznacza spadek popytu na metale. Może on być tym bardziej dotkliwy, że Chiny zapowiadają chłodzenie koniunktury u siebie, a ten kraj zużywa najwięcej aluminium na świecie. Między innymi dlatego czołowy indyjski producent tego metalu National Aluminium Co. obniżył swoje ceny o 3,4%. Wygląda na to, że szczyty cen metale mają już za sobą i dla ich podtrzymania spółki będą musiały ograniczać produkcję.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 1807 USD, o 15 USD, 0,8%, mniej niż na piątkowym zamknięciu. W poniedziałek londyńska giełda była nieczynna. W miniony wtorek tona aluminium kosztowała w Londynie 1821 USD.