Brytyjska firma, zależna od niemieckiego BMW, obecnie obstawia segment limuzyn o cenach zaczynających się w okolicach 350 tys. dolarów. Wprowadzając dwa lata temu nowy model phantoma zapowiadała, że chce osiągnąć sprzedaż rzędu tysiąca sztuk rocznie.
Obecnie szefowie brytyjskiej firmy deklarują, że fabryka w Goodwood może produkować dwa razy więcej pojazdów. Jak zdradził gazecie "Financial Times" prezes i dyrektor generalny Rolls-Royce?a Ian Robertson, w tym celu firma chce rozszerzyć ofertę o modele z niższych, tańszych segmentów rynku. Decyzja w tej sprawie powinna być znana w ciągu roku.
Robertson nie powiedział tego wprost, ale brytyjski dziennik spekuluje, że Rolls-Royce przede wszystkim będzie mierzył w niszę zdominowaną przez Bentleya, firmę z grupy Volkswagena, jednego z głównych konkurentów BMW. Chodzi o pojazdy w cenach 150-200 tys. USD, czyli droższe od najdroższych wersji samochodów z oferty Porsche, BMW czy Mercedesa, ale tańsze od obecnie wytwarzanych przez Rolls-Royce?a. Jeszcze dwa lata temu w tym segmencie, w którym obok Bentleya duże znaczenie mają jedynie Ferrari i Aston Martin, sprzedano tylko ok. 3,4 tys. pojazdów - nieznacznie więcej niż ok. 3 tys. sztuk w segmencie aut o cenie powyżej 200 tys. USD. Jednak przed rokiem sprzedaż zwiększyła się niemal trzykrotnie, do 9 tys. sztuk, a stało się tak dzięki wprowadzeniu przez Bentleya kosztującego 165 tys. USD modelu Continental GT.
Zapowiedź dywersyfikacji szefowie Rolls-Royce?a uzasadniają tym, że firma nie zawsze produkowała tylko i wyłącznie astronomicznie drogie limuzyny. Przez minione 100 lat z taśm produkcyjnych Rolls-Royce?a zjeżdżały m.in. dwudrzwiowe sportowe coupe czy odkryte terenówki.
"FT"