Cena miedzi zakończyła piątkowe notowania lekkim wzrostem, ale cały miniony tydzień przyniósł spadek o 1,1%. Był to już drugi z rzędu zniżkowy tydzień na tym rynku. Jedną z przyczyn była niewątpliwie tygodniowa świąteczna przerwa w pracy chińskiej gospodarki, która zużywa najwięcej miedzi na świecie. Od 3 do 5 maja nieczynne też były giełdy w Japonii, a 2 maja świętował Londyn. To w sposób naturalny ograniczyło popyt na surowce.

Na pogorszenie nastrojów na tym rynku wpłynął też niewątpliwie raport o spowolnieniu wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych w I kwartale. Amerykańska gospodarka od lat jest lokomotywą globalnej koniunktury i każda gorsza wiadomość zza oceanu wywołuje obawy o spadek popytu na surowce na całym świecie.

Odwrotny skutek mają dobre wiadomości z USA. Toteż w piątek miedź zdrożała po opublikowaniu raportu o znacznie większym niż prognozowano wzroście zatrudnienia w Stanach. W kwietniu przybyło tam 274 tys. miejsc pracy, o sto tysięcy więcej, niż oczekiwali ekonomiści. Świadczy to o dobrym samopoczuciu amerykańskich przedsiębiorców, którzy przystosowali się już do drogiej energii i nadal są przekonani o korzystnych perspektywach wzrostu gospodarczego.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek w Londynie o 5 USD, do 3180 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia tona miedzi kosztowała w Londynie 3215 USD.