W rządowej strategii restrukturyzacji górnictwa zapisano połączenie zakładu z Dąbrowy Górniczej (24% krajowego rynku koksu) z JSW w ramach jednej grupy. Plany te pokrzyżować mógł hindusko-angielski koncern Mittal Steel, który nie dość, że przejął największe huty, to jest także właścicielem Zakładów Koksowniczych "Zdzieszowice" i "Huta Sendzimira" (tym samym należy do niego około 51% krajowego rynku koksu).
To właśnie Mittal Steel za pośrednictwem "Zdzieszowic" odpowiedział na ofertę Polskich Kolei Państwowych, które sprzedają swoje udziały w Przyjaźni. Według nieoficjalnych informacji, koncern, który zdobył do tej pory w KP zaledwie "przyczółek" (0,22% udziałów) gotowy był zapłacić 700-800 mln zł. Państwowa JSW (ma już 41% udziałów w KP) oferowała ok. 545 mln zł.
Kogo ostatecznie wybrać - na takie pytanie odpowiedzieć miało wczorajsze nadzwyczajne zgromadzenie wspólników. Stanowisko kolei było jasne. - Interesuje nas tylko dobra cena. Nie chcemy prowadzić jakiejkolwiek polityki w sektorze hutniczym. Takie też instrukcje otrzymał nasz przedstawiciel na zgromadzenie wspólników - powiedział Jacek Bukowski, wiceprezes PKP ds. nadzoru właścicielskiego i prywatyzacji. Wspólnicy zadecydowali jednak inaczej. "Na wniosek Skarbu Państwa Zgromadzenie podjęło większością głosów uchwałę wskazującą Jastrzębską Spółkę Węglową" - czytamy w oświadczeniu (Skarb Państwa dysponuje ok. 11% udziałów spółki). Niewykluczone, że o takim obrocie sprawy przesądził protest związkowców koksowni, którzy sprzeciwiali się inwestycji hinduskiego koncernu i grozili strajkiem.
Na razie Mittal Steel wstrzymuje się z komentowaniem tej decyzji. - Czekamy na oficjalne informacje. Wtedy dopiero powiadomimy, czy zgłosimy jakikolwiek sprzeciw - mówi Jacek Mireński, rzecznik spółki.
Rozmowy w Hucie Częstochowa