Na niespełna trzy miesiące można szacować przeciętny termin, na jaki deponuje pieniądze klient banku. To średnia obejmująca zarówno gospodarstwa domowe, jak i firmy, wyliczona na podstawie danych o strukturze terminowej depozytów w krajowych bankach. Tymczasem, oszacowany w podobny sposób, przeciętny czas spłaty kredytu zbliża się szybko do 4,5 miesiąca.
Pogłębianiu się nierównowagi sprzyja to, że kredyty są udzielane na coraz bardziej korzystnych warunkach, tymczasem atrakcyjność depozytów maleje. W efekcie klienci albo przenoszą pieniądze z lokat na inne formy oszczędzania, albo zamiast trzymać lokaty na dłuższe terminy wybierają np. rachunki bieżące.
Lepsze oprocentowanie
- To nie jest dużym problemem, dopóki w sektorze bankowym jest nadpłynność - mówi przedstawiciel jednego z banków. Nadpłynność polega na nadwyżce wolnych środków, których banki nie przeznaczają na działalność kredytową.
Jednocześnie zarządy starają się zmienić niekorzystne tendencje w strukturze terminowej bilansów swoich banków. - Widać, że banki podejmują działania, których celem jest utrzymanie pasywów. Sprzedają na przykład obligacje oszczędnościowe, łączą depozyty z produktami inwestycyjnymi. Wydaje się też, że oprocentowanie lokat na dłuższe terminy jest relatywnie bardziej korzystne niż krótkich. Stawki dłuższych depozytów antycypują mniejsze obniżki stóp oficjalnych niż lokaty krótkoterminowe - zauważa Jakub Korczak, analityk sektora bankowego w CAIB Securities.