- Wzrost wyniku netto w I kwartale spowodowany był głównie zwiększeniem przychodów i dodatnimi kosztami ryzyka. Tendencja powinna się utrzymać w następnych kwartałach, ale już nie na takim poziomie - powiedział Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK. Bank spodziewa się, że tegoroczny wynik skonsolidowany będzie lepszy od osiągniętego w 2004 r., kiedy wyniósł ponad 366 mln zł.

Na 2,5-krotnie wyższy niż przed rokiem zysk złożyło się jednak m.in. rozwiązanie 12,6 mln zł rezerw w pozycji koszty ryzyka. Przed rokiem zabrały 72,4 mln zł. - Mamy tu raczej do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Jak będzie w przyszłych kwartałach, trudno przewidzieć - zastrzegł prezes. W kolejnych kwartałach 2004 r. rezerwy na koszty ryzyka ING BSK wyniosły odpowiednio 69, 61 i 1 mln zł. Na niemal niezmienionym poziomie pozostał wynik odsetkowy - 201,5 mln zł i z tytułu prowizji - 124 mln zł. Wynik na działalności bankowej wzrósł jednak o 11%, do 432,3 mln zł, głównie dzięki operacjom na rynkach walutowych. O 12%, do 275 mln zł, zwiększyły się też koszty. - Sytuacja gospodarcza nieco odbiega od naszych wcześniejszych oczekiwań. Liczyliśmy, że wzrost gospodarczy przełoży się na aktywność kredytową korporacji, a później mniejszych przedsiębiorstw. Tymczasem duzi nie pożyczają. Nasz portfel kredytowy rośnie głównie dzięki małym i średnim firmom - powiedział B. Bartkiewicz.

Wartość kredytów na koniec marca tego roku była na poziomie zbliżonym do stanu na koniec I kw. 2004 r. i wyniosła 11,3 mld zł. Przy czym była to przede wszystkim zasługa kredytów małych i średnich firm, klienci indywidualni pożyczyli bowiem o 186 mln zł mniej niż przed rokiem. Bez wątpienia niska aktywność kredytowa osób prywatnych była dla banku podobnym rozczarowaniem, jak niechęć do zadłużania się korporacji. Bardzo wolno rosną kredyty gotówkowe. Podobnie jest z kredytami hipotecznymi. Od końca ub.r. ich portfel wzrósł zaledwie o 35 mln zł, do 347 mln zł. Bank, jako jeden z trzech na rynku, udziela kredytów wyłącznie w złotych i cierpi z powodu niechęci do zadłużania się w rodzimej walucie. Polityki kredytowej nie zamierza jednak zmieniać. Dobrze idzie natomiast sprzedaż kart kredytowych. W pierwszych trzech miesiącach roku przybyło ich ponad 18 tys., do 50 tys. A co było jeszcze nie do pomyślenia w minionym roku, ok. 22% posiadaczy kart zaczyna zadłużać się w karcie (łącznie kredyty te przekroczyły już 50 mln zł).

Prezes Bartkiewicz spodziewa się jednak jeszcze w tym roku wzrostu zainteresowania kredytami i ze strony klientów indywidualnych, i korporacji. Utrzymywały się pozytywne trendy w przypadku depozytów. Ich wartość wzrosła o 3,4%, do 29,5 mld zł. Kampania reklamowa sprawiła również, że liczba korzystających z bankowości internetowej podskoczyła o 30%, do 200 tys. Zwrot na kapitale (ROE) wyniósł 16,8% wobec 13,2% przed rokiem, podniósł się jednak wskaźnik kosztów do dochodów o 1,7 pkt. proc., do 63,6%. Kurs banku spadł na wczorajszej sesji o 0,9% do 420 zł.

Inwestor strategiczny banku ING Groep zarobił w I kwartale tego roku 1,94 mld euro, o 72% więcej niż w tym samym czasie ub.r.