Zdaniem ekonomistów BZ WBK, utrwalenie się niskiej inflacji zwiększa zainteresowanie kredytem w Polsce. - Można to zinterpretować w ten sposób, że wysoka inflacja zwiększa poczucie niepewności wśród potencjalnych kredytobiorców - wyjaśniają autorzy raportu. Według nich, może to oznaczać, że jeśli inflacja zostanie trwale sprowadzona do niskiego poziomu, klienci banków byliby skłonni bardziej się zadłużać i nie przeszkadzałyby im w tym nawet nieco wyższe stopy procentowe. - Być może taki wynik jest po prostu efektem niedoskonałości naszego modelu - zastrzegł Piotr Bielski z BZ WBK.

Z przygotowanego przez niego opracowania wynika jednocześnie, że polityka pieniężna ma duży wpływ na dynamikę kredytów w gospodarce. Przedstawiciele NBP do niedawna zwracali uwagę, że zmiany stóp procentowych w niewielkim stopniu przekładają się na rynek kredytów. Wyjaśniali to wysoką nadpłynnością polskiego sektora bankowego. Nadpłynność to wolne środki, które banki mogą w krótkim czasie wykorzystać na zwiększenie akcji kredytowej.

Ekonomiści BZ WBK doszli do wniosku, że wystąpienie recesji w gospodarce już w kolejnym kwartale odbiłoby się negatywnie na sytuacji rynku kredytowego. Skok inflacji dałby się odczuć z nieznacznie większym opóźnieniem - ok. połowy roku. A ile czasu potrzeba, by spadek popytu na kredyt dał o sobie znać w realnej gospodarce? - Pełne skutki nieoczekiwanego zaburzenia na rynku kredytów, np. spowodowanego wprowadzeniem ustawy regulującej poziom oprocentowania, powinny być odczuwalne po ok. 3-4 kwartałach - stwierdzili analitycy.

Ich zdaniem, w najbliższym czasie powinniśmy mieć do czynienia ze spadkiem realnych stóp procentowych, jaki następował od połowy ub.r. Chociaż RPP podnosiła wówczas stopy, to wzrost inflacji był większy, co ograniczyło poziom realnej stopy procentowej. Dziś NBP opublikuje dane na temat dynamiki kredytów w kwietniu br.