Plan finansowy firmy na rok obrachunkowy 2004/2005 zakładał sprzedaż na poziomie 82 mln zł i zysk netto w kwocie 3,4 mln zł. Ostatecznie spółka zanotowała przychody na poziomie 88,8 mln zł, ale zarobiła tylko 3,1 mln zł. Różnica zarówno na plus (w kategorii obrotów), jak i na minus (jeśli chodzi o wynik netto) była zbyt mała, żeby Betacom musiał zmienić oficjalną prognozę.

Inwestorzy giełdowi ze spokojem przyjęli raport spółki informatycznej za I kw. roku kalendarzowego, który dla niej był ostatnim kwartałem roku obrotowego. Kurs w piątek wzrósł o 1,2%, do poziomu 17,05 zł. Mirosław Załęski, prezes Betacomu, już wcześniej sygnalizował, że firma z nawiązką zrealizowała plan sprzedaży i nie ma podstaw do korygowania prognozy zysku. Miałaby taki obowiązek, gdyby końcowy wynik różnił się o więcej niż 10% w stosunku do wcześniejszych deklaracji.

Mimo że Betacom musi także w kolejnych kwartałach zmierzyć się ze spadającymi marżami, spółka zapowiada, że będą one lepsze niż przed rokiem. "Stan prowadzonych rozmów handlowych stwarza szansę na znaczny wzrost przychodów w I kw. roku obrotowego rozpoczętego 1 kwietnia, w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego" - czytamy w komentarzu do raportu. Według Betacomu, dynamika wyniesie ponad 150%. Nie będzie to trudne, bo II kw. roku 2004, czyli I kw. roku obrotowego 2004/2005, był dla spółki wyjątkowo nieudany. Sprzedaż w tym okresie wyniosła zaledwie 11,5 mln zł. W komentarzu można znaleźć również zapowiedź znacznej poprawy zysku netto, choć bez szczegółów. Przed rokiem strata netto w okresie kwiecień - czerwiec wyniosła blisko 1,4 mln zł.