Piątek, trzynastego okazał się pechowy dla posiadaczy długich pozycji. Po mało ciekawej sesji, czerwcowe kontrakty na indeks WIG20 zakończyły dzień 6-pkt spadkiem w stosunku do czwartkowego zamknięcia.

Na wykresie dziennym FW20M5 została wyrysowana szpulka, która w żaden sposób nie zmienia sytuacji technicznej. W dalszym ciągu niepodzielnie króluje podaż. Przewaga czarnych korpusów, luki bessy, przełamana dwuletnia linia hossy, liczne opory, sygnały sprzedaży na głównych wskaźnikach oraz wybicie poniżej ważnego, średnioterminowego wsparcia przy 1840 pkt (dołek z 24 stycznia br.), to wszystko elementy przemawiające za kontynuacją spadków. Do pełnego sukcesu niedźwiedziom brakuje już tylko wybicia poniżej 61,8-proc. zniesienia (1810 pkt) wzrostu z sierpienia 2004 - lutego 2005 r. Wówczas droga do 1620 pkt byłaby ostatecznie otwarta.

Wykres tygodniowy potwierdza wszystkie powyższe wnioski. Wygenerowane sygnały sprzedaży jednoznacznie wskazują na powrót bessy na GPW. Średnioterminowym celem postawionym przed niedźwiedziami jest sprowadzenie kontraktów w okolice 1600 pkt. Tam rozstrzygnie się, czy to będzie już koniec spadków, czy też może jedynie przystanek w dalszej drodze na południe.

Pomimo piątkowego słabego zachowania i fatalnej sytuacji technicznej, byki nie tracą szansy na odreagowanie ostatniej fali spadków. Jeżeli popatrzymy na strukturę korekt w czasie trwającej ponad dwa miesiące zniżki, to bez trudu można zauważyć, że dotychczasowe odbicia dość wyraźnie są zaznaczone na wykresie. Teraz nie powinno być inaczej. Zwłaszcza że im niżej spadają kontrakty, tym więcej pojawia się łapaczy dołków. Dlatego też okolice 1800-1810 pkt należy wykorzystać do otwierania długich pozycji. Realny jest bowiem powrót do 1860-1870 pkt.