Na razie na swój rynek polskich pracowników dopuściły bez ograniczeń tylko trzy kraje starej Unii Europejskiej: Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja. Pozostałe państwa "Piętnastki" mogą to zrobić dwa, pięć lub siedem lat od dnia naszej akcesji. Niewykluczone, że niektóre z nich otworzą swoje rynki jeszcze wcześniej niż 1 maja 2006 roku. - Istnieje szansa, że trzy kraje wcześniej niż przed upływem tego dwuletniego okresu zliberalizują swój rynek pracy dla Polaków - potwierdził w rozmowie z PARKIETEM wysoki urzędnik MGiP. Podobnie jak Mirosław Zieliński nie chciał jednak zdradzić, o jakie kraje chodzi. Twierdził, że ujawnienie "odważnych" może się negatywnie odbić na efektach rozmów w tej sprawie. Także inni przedstawiciele resortu gospodarki odmówili nam jakichkolwiek komentarzy na ten temat. Zasłaniali się niewiedzą lub tajemnicą. Z nieoficjalnych informacji, jakie zdobyliśmy, wynika, że chodzi może m.in. o Francję. Mówi się o tym np. w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.
Ustalenia w tej sprawie mogą zapaść już na spotkaniu unijnych ministrów gospodarki, które zaplanowane jest na połowę czerwca br. Wcześniejsza zapowiedź otwarcia rynków pracy dla Polaków stanowić może zagrożenie dla wyników referendum nad Traktatem Konstytucyjnym np. we wspomnianej wyżej Francji lub w Holandii.
Sygnały o zmianie nastawienia do polskich pracowników w części krajów są jednak wyraźne. Na przykład Holandia jeszcze w ubiegłym roku uprościła zasady uzyskiwania zezwoleń na pracę w niektórych sektorach (jeśli Polacy zarabiają rocznie mniej niż 45 tys. euro, nie muszą występować o pozwolenie). Dania nie wymaga od pracodawców zatrudniających Polaków dowodów na to, że nie znaleźli kandydatów na dane stanowisko na krajowym rynku.
Włochy z kolei ustanowiły dla nowych krajów członkowskich 20-tys. limit osób, które mogą zatrudnić się bez zezwolenia. Mówi się o jego znaczącym powiększeniu. Być może to właśnie Włochy będą drugim z trzech państw, które zdecydują się na pełną liberalizację.
Tymczasem już w 2006 r. prawie wszystkie stare kraje członkowskie mogą otworzyć swoje rynki dla polskich pracowników. Mówił o tym kilka dni temu publicznie Jarosław Pietras, szef UKIE. - Do tej pory tylko Austria i Niemcy wyraźnie mówiły o konieczności przedłużenia okresów przejściowych - przyznaje Monika Janus, rzecznik prasowy Urzędu.