Danske Bank spodziewa się, że produkcja przemysłowa w kwietniu była aż o 11% mniejsza niż przed rokiem. - Bardzo trudno ocenić, jak duży był wpływ żałoby w Polsce - zaznaczył Lars Chris-tensen, ekonomista duńskiego banku. Jednak nie wszyscy analitycy brali pod uwagę ten czynnik. W prognozach dotyczących produkcji istotny jest przede wszystkim tzw. efekt bazy: kwiecień ubiegłego roku był ostatnim miesiącem przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Zarówno firmy, jak i konsumenci dokonywali wzmożonych zakupów, aby uchronić się np. przed wzrostem cen związanym ze zmianą stawek podatkowych. W kwietniu ub.r. roczna dynamika produkcji przemysłowej wyniosła 22%. Jednocześnie to wówczas padł rekord wartości towarów wyprodukowanych przez krajowe firmy. Skutkiem ubiegłorocznego przyspieszenia jest statystyczne osłabienie w tym roku. Średnia prognoz analityków bankowych mówi, że produkcja sprzedana w kwietniu była o 5% niższa niż przed rokiem. W marcu spadek wyniósł 3,7%.

W ubiegłym roku wraz ze wzrostem produkcji w górę szły ceny. Z tego powodu teraz będziemy świadkami znaczącego obniżenia się inflacji. Średnia prognoz mówi, że 12-miesięczny wzrost cen konsumpcyjnych wyniósł 2,9%. W marcu był na poziomie 3,4%.

Nadal mocno obniża się również wskaźnik cen produkcji sprzedanej. Przeciętnie analitycy przewidują, że ceny producentów były o 0,7% wyższe niż rok wcześniej. Najwięksi optymiści - analitycy, którzy liczą na niewielkie przełożenie na ceny krajowych wyrobów drogiej ropy i słabego złotego - są zdania, że mogło to być zaledwie 0,4%. W marcu ceny produkcji sprzedanej były o 2,2% wyższe niż rok wcześniej.

Analitycy oczekują dalszej powolnej poprawy na rynku pracy. Według nich zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw (firmy zatrudniające co najmniej 50 osób) było o 1,6% wyższe niż przed rokiem, a wzrost średniej pracy był na poziomie 2,2%.