- Dane o zatrudnieniu wskazują na przełom na rynku pracy. Ostatnich 6 lat to okres ciągłego zmniejszania liczby etatów w przedsiębiorstwach. Teraz firmy zaczynają przyjmować nowych pracowników - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Według GUS, nowe miejsca pracy pojawiają się w handlu i naprawach oraz w obsłudze nieruchomości. Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka banku PKO BP, szacuje, że w kwietniu liczba osób bez pracy zmniejszyła się o ok. 100 tys., a bezrobocie spadło do 18,7% z 19,3% w marcu.
Zatrudnienie w przedsiębiorstwach rośnie od grudnia ub.r. Zwiększyło się wtedy zaledwie o 0,2%, ale był to pierwszy dodatni wynik od stycznia 1999 r. Według K. Sędzimir-Domanowskiej, na dane dotyczące zatrudnienia trzeba jednak patrzeć ostrożnie. Co to znaczy? - GUS nie bada cały czas tych samych przedsiębiorstw. Przyrost w dużej części może być efektem czysto statystycznym - wyjaśnia ekonomistka.
P. Bielski zwraca uwagę, że przyrost zatrudnienia w gospodarce następuje bez wzrostu płac. Przeciętne wynagrodzenie zwiększyło się w kwietniu o 1,8% rok do roku. To mniej od inflacji, która w tym czasie wyniosła 3%. - Brak presji płacowej oznacza, że mogą być problemy ze wzrostem konsumpcji indywidualnej - mówi specjalista. W IV kwartale dynamika popytu gospodarstw domowych spadła do 1,8%, z 3,5% w III kwartale.