Minął już miesiąc od czasu, gdy w połowie kwietnia pochodna wyszła dołem z flagi, a 2,5-miesięczna tendencja spadkowa uległa wówczas wyraźnemu przyspieszeniu. Znaczne nachylenie nie stanowiło przeszkody dla zdeterminowanej podaży, która doprowadziła do zniesienia zimowej hossy w całości i wypełnienia zasięgu wynikającego z flagi niemal co do punktu.
Chciałoby się powiedzieć: bessa w pełni. Niemniej jednak zignorowanie pewnych symptomów wyczerpywania się momentum trendu spadkowego w jego najbardziej agresywnej formie mogło się dziś zemścić, zwłaszcza że spadek z 2000 pkt był przerywany jedynie krótkimi emocjonalnymi zrywami. Najdłuższy trwał tydzień i, jak do tej pory, nie było rozbudowanej korekty wzrostowej. Pobyt w sąsiedztwie poziomu 1800 pkt wyglądał inaczej. Już we wtorek w trwającej 5 dni konsolidacji miał miejsce delikatny wyłom. Po serii małych korpusów pojawiła się świeca o dużej rozpiętości, która swym kształtem dość jednoznacznie wskazała intencję popytu. Jak każda formacja młota także i ta wymagała potwierdzenia. Zadanie ułatwiał sygnał kupna na MACD, który wraz z RSI tworzył dywergencję z wykresem pochodnej.
Przyspieszony trend spadkowy przestał obowiązywać, a w jego przełamaniu można nawet doszukiwać się wybicia w górę z klina. Ciekawe jest zwłaszcza to, że owo wybicie następuje na poziomie linii 2-letniego trendu wzrostowego. Ta zwolniona tendencja aprecjacyjna funkcjonuje nieco słabiej w świadomości graczy, lecz ma już 4 punkty styczne z wykresem, przy czym ostatni, ten dzisiejszy, przyjął kształt "W". Z tego powodu w potyczce z główną 2,5-miesięczną tendencją spadkową położoną tuż ponad środowym zamknięciem byki nie są kompletnie pozbawione szans. Choć należy się liczyć z ruchem powrotnym do szyi wspomnianego "W" w okolicy 1943-50 pkt.