Wprawdzie na wczorajszej sesji w ostatniej fazie wzrostu trochę pomogły spekulacyjne koszyki zleceń kupna, ale nie zmienia to bardzo pozytywnej oceny zachowania rynku. Jeszcze do 14:30 była to praktycznie sesja bez historii, nawet pomimo luki hossy, która była przecież jeszcze w ramach ostatniej konsolidacji. Przełom przyszedł wraz z publikacją amerykańskiego CPI i byki bez problemu przełamały opory na szczytach z ostatniego czwartku.

Samo to nie wywoła jeszcze fali popytu ze strony inwestorów kierujących się analizą techniczną, gdyż nieco wyżej jest bariera w postaci linii trendu spadkowego. Ta przecież kilkakrotnie zatrzymała już popyt. Ale jednocześnie trzeba zauważyć, że to wybicie nie wynikało tylko np. z odreagowania, emocji przeniesionych z rynku amerykańskiego czy też było wyciąganiem GPW na fali wzrostu BUX lub innego rynku. Wczoraj poszły naprawdę duże zlecenia kupna i zarówno ich pojedyncza wartość, jak i wartość obrotu na całej sesji (w końcu przekroczyliśmy te 500 mln zł) przekonuje o dużej wiarygodności tego ruchu.

Jak wspomniałem, z punktu widzenia AT ta sesja nie jest jeszcze przełomem, ale będzie przełomem pod kątem postrzegania rynków wschodzących przez zagranicznych inwestorów. Ostatnie tygodnie były fatalne zarówno dla walut, jak i indeksów (Polska, Węgry, Czechy). Teraz wyraźne wyhamowanie presji inflacyjnej w USA zmienia oczekiwania co do decyzji Fed, obniża rentowność amerykańskich obligacji, a przez to zwiększy zainteresowanie takimi egzotycznymi rynkami, jak te wyżej wymienione. Oczywiście, też po części pomaga wyklarowanie się polskiego kalendarza politycznego. Wprawdzie można mieć zastrzeżenia i obawy np. o przekręcenie bazy na +11 pkt, ale mimo powszechności optymizmu, po takiej sesji nastroje w kolejne dni powinny być bycze.