Ubiegło tygodniowy spadek kursu euro względem dolara poniżej poziomu 1,28 z pewnością zaskoczył sporą grupę uczestników rynku, którzy w okresie minionego półrocza usiłowali kontynuować grę na dalszy spadek wartości amerykańskiej waluty. Zachowanie kursu EUR/USD w ostatnich miesiącach doprowadziło do ukształtowani się silnej strefy średnioterminowego oporu pomiędzy 1,28 a 1,31. Jej pokonanie w najbliższym czasie będzie stosunkowo trudne. Z pewnością grupą uczestników rynku, która znalazła się obecnie w pułapce, jest część funduszy hedgingowy, wśród których otwieranie krótkich pozycji w dolarze i zajmowanie długich pozycji np. na "wschodzących rynkach" było w ubiegłym bardzo popularne. O tym, że ogólna kondycja hedge funds nie wygląda ostatnio zbyt różowo można przekonać się oglądając wykresy akcji nielicznych notowanych spółek specjalizujących w dystrybucji tego typu instrumentów finansowych (w Europie np. Man Group czy też Rab Capital). Sądzę, że zamykanie przez fundusze hedgingowe tych przynoszących obecnie straty pozycji potrwa jeszcze jakiś czas, co nie wróży trwałości obecnemu odbiciu cen aktywów złotowych.

Początek roku jest na rynkach akcji zwykle bardzo dobrym okresem tymczasem Nasdaq Composite tracił na wartości w każdym z 4 pierwszych miesięcy 2005 roku. Równie długa lub dłuższa sekwencja spadkowa tego indeksu zdarzała się w okresie minionych 34 lat 8-krotnie, jednakże jedynie 2-krotnie w okresie styczeń-kwiecień. W 1984 ten sygnał nie miał poważniejszych konsekwencji. Drugi tego typu sygnał słabości został zaś wygenerowany w 1973 roku (pierwszy rok cyklu prezydenckiego, podobnie jak obecnie). Przy całej ryzykowności analogii historycznych jest to wielce intrygujące, jako że podobieństwo obecnej sytuacji w gospodarce światowej i na rynkach z tą sprzed 32 lat jest oczywiste od dawna. Istotnych różnic można dopatrzyć się jedynie w takich szczegółach jak nazwisko prezydenta USA (Nixon/Bush) oraz nazwa kraju, w którym wojska USA toczą swe bohaterskie boje (Wietnam/Irak).