Na potrzeby tego tekstu przyjęto, że duży uczestnik rynku terminowego GPW to taki, który znajduje się w gronie około 10% inwestorów utrzymujących najwyższe depozyty zabezpieczające. Na miano to zasłużyli więc już gracze, którzy przekroczyli 50 tys. zł (jest ich dokładnie 1819 - 8,21%). Są wśród nich zarówno inwestorzy instytucjonalni, jak i indywidualni. Tych pierwszych jest jednak zdecydowanie mniej. Z sygnałów docierających z biur maklerskich po publikacji pierwszej części naszego raportu (nr 93 PARKIETU) wynika, że traktowanie inwestorów, którzy utrzymywali depozyty zabezpieczające większe niż 1 mln zł jako instytucjonalnych jest nie do końca słuszne. Okazuje się bowiem, że wśród 48 graczy z rynku kontraktów na WIG20 dysponujących tak dużymi kapitałami, przynajmniej kilkunastu to osoby fizyczne. Czyli także raczej spekulanci, niż zabezpieczający się.
50 tys. zł może nie wydawać się zbyt dużą kwotą. Należy jednak pamiętać, że mówimy tu o wartości depozytu zabezpieczającego. Teraz taka ilość pieniędzy daje możliwość otworzenia 52 kontraktów na WIG20. Wartość takiej pozycji to prawie 1 milion zł.
Wolumen liczony podwójnie
W artykule pojawią się informacje o wolumenach i liczbach otwartych pozycji generowanych przez najaktywniejszych i największych graczy. Aby były one porównywalne ze statystykami giełdowymi, dane o wolumenie i otwartych pozycjach publikowane przez GPW należy pomnożyć przez dwa. Dzieje się tak, ponieważ - jak to dokładniej wyjaśniono we wstępie do pierwszej części raportu - kiedy giełda podaje, że wolumen obrotu wyniósł 1 kontrakt, to oznacza to, iż jeden inwestor kupił kontrakt i jeden go sprzedał. Traktowani pojedynczo wypracowali więc wolumen równy 2. Analogicznie jest z liczbą otwartych pozycji. Gdy ta dla kontraktów np. na WIG20 wynosi 1, to de facto jeden inwestor posiada jedną krótką pozycję i jeden jedną długą pozycję. Ponownie więc traktowani pojedynczo (a tak podchodzimy do tego w tym artykule) mają dwa razy więcej pozycji niż wynikałoby to z danych giełdy.
Dużych raczej nie przybywa