Reklama

Milionowe zyski z kontraktów

Na rynku terminowym GPW działało dotychczas ponad 22 tys. inwestorów. Otwierają oni pozycje od jednego kontraktu czy opcji do nawet kilkunastu tysięcy. Blisko 45% wszystkich graczy nie zaangażowało nigdy w depozyt zabezpieczający kwoty większej niż 5 tys. zł. Najwyższe zabezpieczenie wyniosło prawie 13 mln zł.

Publikacja: 21.05.2005 08:15

Na potrzeby tego tekstu przyjęto, że duży uczestnik rynku terminowego GPW to taki, który znajduje się w gronie około 10% inwestorów utrzymujących najwyższe depozyty zabezpieczające. Na miano to zasłużyli więc już gracze, którzy przekroczyli 50 tys. zł (jest ich dokładnie 1819 - 8,21%). Są wśród nich zarówno inwestorzy instytucjonalni, jak i indywidualni. Tych pierwszych jest jednak zdecydowanie mniej. Z sygnałów docierających z biur maklerskich po publikacji pierwszej części naszego raportu (nr 93 PARKIETU) wynika, że traktowanie inwestorów, którzy utrzymywali depozyty zabezpieczające większe niż 1 mln zł jako instytucjonalnych jest nie do końca słuszne. Okazuje się bowiem, że wśród 48 graczy z rynku kontraktów na WIG20 dysponujących tak dużymi kapitałami, przynajmniej kilkunastu to osoby fizyczne. Czyli także raczej spekulanci, niż zabezpieczający się.

50 tys. zł może nie wydawać się zbyt dużą kwotą. Należy jednak pamiętać, że mówimy tu o wartości depozytu zabezpieczającego. Teraz taka ilość pieniędzy daje możliwość otworzenia 52 kontraktów na WIG20. Wartość takiej pozycji to prawie 1 milion zł.

Wolumen liczony podwójnie

W artykule pojawią się informacje o wolumenach i liczbach otwartych pozycji generowanych przez najaktywniejszych i największych graczy. Aby były one porównywalne ze statystykami giełdowymi, dane o wolumenie i otwartych pozycjach publikowane przez GPW należy pomnożyć przez dwa. Dzieje się tak, ponieważ - jak to dokładniej wyjaśniono we wstępie do pierwszej części raportu - kiedy giełda podaje, że wolumen obrotu wyniósł 1 kontrakt, to oznacza to, iż jeden inwestor kupił kontrakt i jeden go sprzedał. Traktowani pojedynczo wypracowali więc wolumen równy 2. Analogicznie jest z liczbą otwartych pozycji. Gdy ta dla kontraktów np. na WIG20 wynosi 1, to de facto jeden inwestor posiada jedną krótką pozycję i jeden jedną długą pozycję. Ponownie więc traktowani pojedynczo (a tak podchodzimy do tego w tym artykule) mają dwa razy więcej pozycji niż wynikałoby to z danych giełdy.

Dużych raczej nie przybywa

Reklama
Reklama

Powiedziane już zostało, że inwestorów, których depozyt zabezpieczający choć raz przekroczył 50 tys. zł, było w sumie 1819. Tymczasem liczba uczestników tej kategorii, która w trakcie miesiąca miała otwartą jakąś pozycję, nie przekroczyła nigdy 256 (wykres nr 1). Spostrzeżenie z całego rynku, mówiące o tym, że spora część inwestorów (najprawdopodobniej po okresie strat) rezygnuje z handlu pochodnymi, słuszne wydaje się więc także w przypadku omawianej grupy. Podobnie jest z największymi inwestorami (depozyt zabezpieczający powyżej 1 mln zł), choć tutaj da się zauważyć powolny trend wzrostowy liczby aktywnych uczestników rynku. Zaczął się on na przełomie lat 2001 i 2002. W dużej mierze dzięki temu liczba otwartych pozycji zwiększyła się w tym samym czasie blisko dwukrotnie.

W marcu 2005 r. liczba graczy z depozytem przekraczającym 1 mln zł osiągnęła najwyższy poziom w historii - 16 inwestorów. To akurat jest zasługą kontraktów terminowych na obligacje skarbowe, które zostały wprowadzone do obrotu 14 lutego br. Na razie działają na nich przede wszystkim banki, które raczej nie są graczami na rynku kontraktów terminowych na WIG20.

Zarabiają głównie cierpliwi

Z prezentowanych już w pierwszej części raportu danych o liczbie inwestorów osiągających zysk, podzielonych ze względu na najwyższy depozyt, jaki kiedykolwiek utrzymywali (tabela nr 1), wynika, że w długim terminie zarabia 41% dużych inwestorów. Przypomnijmy, że dla całego rynku odsetek ten spada do 30% (nie uwzględniając wpływu, jaki na wyniki graczy mają płacone przez nich prowizje). Przedstawiciele dwóch biur maklerskich, które znajdują się w czołówce pod względem udziału w obrotach na rynku kontraktów terminowych, przyznali natomiast, że po uwzględnieniu kosztów transakcyjnych zarabia zaledwie kilka procent inwestorów. Zgodnie twierdzili, że ci, którym sztuka ta się udaje, realizują przede wszystkim strategie średnio- i długoterminowe. Dzięki temu, że nie próbują na każdym kroku łapać dołków i szczytów, udaje im się czerpać największe korzyści z trwałych trendów.

Najaktywniejsi gracze

Pierwsze kontrakty (na WIG20) pojawiły się w obrocie w styczniu 1998 r. Po ponad 7 latach funkcjonowania rynku terminowego, na GPW notowane są trzy klasy kontraktów na indeksy, dziesięć klas kontraktów akcyjnych (nie licząc wycofanych kontraktów na akcje Elektrimu), dwie walutowe i jedna na obligacje skarbowe. Oprócz tego giełda uruchomiła handel jednostkami indeksowymi i opcjami na WIG20. Do końca marca 2005 r. łączny wolumen obrotu wszystkimi wymienionymi instrumentami wyniósł ponad 37 mln pochodnych (liczony podwójnie). W sporej mierze jest to zasługą garstki inwestorów. 15 największych zrealizowało bowiem łączny wolumen w wysokości 8,36 mln instrumentów (tabela nr 2). Z tego aż 1,7 mln pochodnych jest zasługą najaktywniejszego gracza.

Reklama
Reklama

Pewna część omawianych inwestorów to z pewnością animatorzy rynku, których obowiązkiem jest składanie wiążących zleceń kupna i sprzedaży. Jeżeli faktycznie znajdują się w tej tabeli, to należy przyznać, że dobrze realizują swoje zadanie.

Rekordowa pozycja

Trudna do wyobrażenia dla przeciętnego spekulanta pozycja znajdowała się w pewnym momencie tylko na jednym rachunku praw pochodnych. Liczyła ona aż 11 415 sprzedanych kontraktów na WIG20. Mało prawdopodobne jest jednak, aby utrzymywał ją inwestor indywidualny. Tak duże rozmiary wskazują raczej na pozycję zabezpieczającą. Mogła ona mieć wartość zbliżoną do 200 mln zł. Zakładając, że została odnotowana w okresie, kiedy liczba otwartych pozycji publikowana przez giełdę osiągała rekord (33 200 kontraktów - 24 lutego 2005 r.), to jeden inwestor posiadał ponad 1/3 grającej na zniżkę notowań strony rynku. Drugiego tak wielkiego gracza na naszym rynku terminowym już nie ma, choć można wskazać jeszcze czterech inwestorów, których pozycje w kontraktach na WIG20 wynosiły od 4 do blisko 8 tys. instrumentów. Największe pozycje zostały zaprezentowane w tabeli nr 3. Wynika z niej, że inwestorów, których depozyty zabezpieczające przekroczyły 2 mln zł, było dotychczas 14, czyli o dwóch więcej niż zostało podane w tabeli nr 1. Rozbieżność ta jest spowodowana niewielką różnicą w czasie przygotowywania tych statystyk. Zdarzyło się to akurat w okresie, kiedy wygasała marcowa seria kontraktów terminowych na obligacje skarbowe. W okresie dostawy tych instrumentów inwestorzy muszą utrzymywać podwyższone depozyty zabezpieczające i stąd ich obecność w prezentowanych danych.

Zyski w milionach

W pierwszej części raportu przedstawiono informacje o zyskach i stratach najlepszych i najgorszych graczy, których depozyty nie przekroczyły 50 tys. zł. Po zsumowaniu danych obu tych grup, okazywało się, że razem wychodzą praktycznie na zero. Po uwzględnieniu szacunkowych kosztów transakcyjnych stracili łącznie 2,5 mln zł. W przypadku dużych inwestorów sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej. W tabelach nr 4 i 5 przedstawiono ich osiągnięcia. Suma zysków 15 najlepszych graczy to 113,6 mln zł (przed uwzględnieniem prowizji). Najgorsi wygenerowali natomiast stratę w wysokości 46 mln. Wspólnie zarabiają jeszcze 67,6 mln zł. Nad kreską są nawet po uwzględnieniu kosztów transakcyjnych (przyjęto 7 zł). Wtedy ich wynik wynosi 28,5 mln zł. Szacowanie zapłaconych prowizji jest jednak w tym wypadku mniej dokładne, niż w przypadku drobnych spekulantów. Dzieje się tak, gdyż z dużym prawdopodobieństwem tym razem w tabelach znaleźli się animatorzy rynku. Ich koszty transakcyjne to niecałe 1,5 zł. Gdyby założyć np. że dwaj gracze, którzy wypracowali wolumen 1,67 i 1,54 mln kontraktów, to animatorzy, to szacunkowe prowizje dla inwestorów osiągających zyski spadają z prawie 33 mln zł do 15 mln zł.

Warto zwrócić uwagę na dwóch najlepszych inwestorów. Realizując duży, ale nie największy wolumen, osiągnęli oni zyski w wysokości 18,9 mln zł i 17,7 mln zł. Zdecydowanie wyróżniają się na tle pozostałych "zarabiających".

Reklama
Reklama

Nie obejdzie się

bez uzupełniania depozytu

Utrzymywanie średnio- i długoterminowych pozycji na rynku kontraktów na WIG20 wymaga dużej odporności na obsunięcia kapitału. Osiąganie zysków w trakcie wyraźnych trendów możliwe jest tylko pod warunkiem akceptowania, czasami nawet sporych, zmian notowań w kierunku przeciwnym do oczekiwanego. W przypadku dużych pozycji niejednokrotnie oznacza to konieczność uzupełnienia depozytu zabezpieczającego bardzo dużymi kwotami. W tabelach nr 6 i 7 można ocenić wpływ ponadprzeciętnych zmian notowań na pozycje największych graczy. Zostały w nich zaprezentowane największe jednodniowe zyski i straty, które sięgają nawet 5 mln zł, oraz liczba otwartych kontraktów na koniec dnia. W obu tabelach, w niewielkich odstępach czasu, kilkakrotnie powtarzają się takie same pozycje i z całą pewnością można stwierdzić, że należą one do jednego inwestora.

Ślad po "aferze 4 lutego"

Jak widać, poza dwoma przypadkami są to pozycje od 3,5 tys. kontraktów w górę. Te dwa przypadki to natomiast najwięksi "uczestnicy" zysków i strat z 4 lutego 2004 r. Doszło wtedy do manipulacji kursem marcowej serii kontraktów terminowych na WIG20, na której najbardziej ucierpiał Bankowy Dom Maklerski PKO BP. Tuż po zajściu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd informowała, że strata podmiotu maklerskiego wyniosła ponad 3,8 mln zł. Jest to trzecia pozycja w tabeli nr 7. Na koniec dnia na rachunku biura nie było żadnych pozycji, gdyż pracownik tej instytucji złożył zlecenie sprzedaży 4 tys. kontraktów po każdej cenie (PKC) i chwilę później zamknął tę pozycję, składając także zlecenie na 4 tys. kontraktów PKC, ale tym razem kupna. Najwięcej (2,4 mln zł) zarobił tego dnia tajemniczy inwestor zagraniczny. Widnieje na 11. pozycji w tabeli nr 6.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama