Reklama

Instytucje handlują pochodnymi na GPW

Z Konradem Łapińskim, zarządzającym funduszami Skarbiec Akcja i Skarbiec Waga, rozmawia Grzegorz Uraziński

Publikacja: 21.05.2005 08:17

Z publikowanych co pół roku przez GPW statystyk wynika, że inwestorzy instytucjonalni generują około 20% wolumenu na rynku terminowym. Z tego zdecydowana większość przypada na animatorów rynku. Czy oznacza to, że instytucje, które mogłyby wykorzystywać kontrakty terminowe do zabezpieczania się przed ryzykiem, są tu nieobecne?

Inwestorzy instytucjonalni, inni niż biura maklerskie pełniące obowiązki animatora, też funkcjonują na rynku terminowym GPW. Dowodem na to są chociażby dwa fundusze Skarbca, którymi ja zarządzam. Od kilku lat wykorzystuje się w nich kontrakty terminowe na WIG20 do ograniczania ryzyka. Myślę, że są także i inne podmioty.

Dlaczego więc mają taki mały udział w obrotach?

Z jednej strony dlatego, że takich inwestorów nie ma jednak zbyt wielu. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że pewna część instytucji wciąż nie może wykorzystywać kontraktów terminowych. Mam na myśli fundusze emerytalne, które są największymi graczami na naszym rynku. Z drugiej strony, należy pamiętać, że inwestor instytucjonalny, jeżeli wykorzystuje kontrakty na WIG20, to nie w celach spekulacyjnych, tylko aby ograniczać ryzyko. Oznacza to, że jego horyzont inwestycyjny liczony jest w tygodniach, a nie w dniach czy godzinach. Nie zmienia zatem zdania co chwilę i nie zawiera niezliczonej liczby transakcji. Otwiera pozycję na kilka tysięcy kontraktów, trzyma ją przez dłuższy czas, a po tym, gdy ją zamknie, przez kolejnych kilka miesięcy może nie widzieć potrzeby otwierania nowej.

Udział instytucji w rynku terminowym GPW może więc być zdecydowanie lepiej widoczny w liczbie otwartych pozycji niż w wolumenie.

Reklama
Reklama

Z pewnością jednak część funduszy, w portfelach których znajdują się akcje z GPW, jest nieobecna na rynku terminowym. Czy przychodzą Panu do głowy jakieś problemy, które mogę ograniczać dostępność pochodnych?

Pomijając zapisy statutowe funduszy i ich wewnętrzne regulacje, to raczej nie widzę innych przeszkód (w moich funduszach możliwe jest np. tylko otwieranie krótkich pozycji, czyli zabezpieczanie się przed spadkiem cen akcji). Pewnym utrudnieniem może być co najwyżej konieczność tworzenia raz w miesiącu szczegółowego raportu dla Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, w którym należy się wytłumaczyć z każdego kupionego i sprzedanego kontraktu. Jest to dość uciążliwa czynność, ale mimo to nie powinna być przyczyną rezygnacji z pochodnych.

A co przemawia za stosowaniem kontraktów na indeks WIG20 przez inwestorów instytucjonalnych?

Można podać kilka powodów. Przede wszystkim jest to wartość obrotów tymi instrumentami. Często w porównaniu z jednostronnymi obrotami na rynku kasowym są one 2-3 razy większe. Łatwiej więc otworzyć dużą pozycję w kontraktach, niż np. sprzedać część akcji. Także koszty transakcyjne są wyraźnie niższe w przypadku transakcji instrumentami pochodnymi. Jako argument przemawiający za stosowaniem kontraktów na WIG20 czasami można uznać także ich nieefektywną wycenę. Dzięki niej, oprócz ograniczenia ryzyka, w pewnych sytuacjach można zarobić jeszcze trochę dodatkowych pieniędzy (stosując ten sam mechanizm, jak w przypadku transakcji arbitrażowych).

Czy oprócz kontraktów terminowych na indeks WIG20, jakieś inne instrumenty mogłyby jeszcze okazać się przydatne w procesie zarządzania ryzykiem?

Niewątpliwie opcje. W moim przypadku szczególnie indeksowe, ale te wciąż mają bardzo małą płynność. To natomiast automatycznie przekłada się na duże spready, czyli z reguły na niekorzystne ceny. W tym wypadku łatwiej zmienić strukturę portfela, po prostu zawierając transakcje na rynku kasowym.

Reklama
Reklama

Jak duże pozycje może Pan otwierać na rynku kontraktów terminowych na indeks WIG20?

Wewnętrzne regulacje pionu zarządzania w Skarbcu zezwalają na budowanie pozycji w pochodnych, których wartość nie przekracza 10% aktywów netto funduszu. Zarówno dla Skarbca Akcja, jak i Waga jest to około 18 mln zł, co teraz oznacza niecały 1 tys. kontraktów na fundusz. Większe pozycje wymagają akceCo się dzieje, gdy rynek zmierza wbrew pozycji otwartej w kontraktach terminowych? Do kiedy jest ona utrzymywana? Może przecież generować wtedy duże straty.

Każde wejście na rynek kontraktów jest równoznaczne z ustaleniem poziomów, przy których w razie złego przewidzenia sytuacji, następuje jego opuszczenie. Otwieranie pozycji, bez chociażby mentalnych zleceń stop-loss, jest dużym błędem, a na tym rynku błędy są szczególnie kosztowne. Jeżeli rynek idzie w "złą" stronę, czyli w moim przypadku rośnie, to trzeba się z nim przeprosić i odkupić kontrakty.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama