Z publikowanych co pół roku przez GPW statystyk wynika, że inwestorzy instytucjonalni generują około 20% wolumenu na rynku terminowym. Z tego zdecydowana większość przypada na animatorów rynku. Czy oznacza to, że instytucje, które mogłyby wykorzystywać kontrakty terminowe do zabezpieczania się przed ryzykiem, są tu nieobecne?
Inwestorzy instytucjonalni, inni niż biura maklerskie pełniące obowiązki animatora, też funkcjonują na rynku terminowym GPW. Dowodem na to są chociażby dwa fundusze Skarbca, którymi ja zarządzam. Od kilku lat wykorzystuje się w nich kontrakty terminowe na WIG20 do ograniczania ryzyka. Myślę, że są także i inne podmioty.
Dlaczego więc mają taki mały udział w obrotach?
Z jednej strony dlatego, że takich inwestorów nie ma jednak zbyt wielu. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że pewna część instytucji wciąż nie może wykorzystywać kontraktów terminowych. Mam na myśli fundusze emerytalne, które są największymi graczami na naszym rynku. Z drugiej strony, należy pamiętać, że inwestor instytucjonalny, jeżeli wykorzystuje kontrakty na WIG20, to nie w celach spekulacyjnych, tylko aby ograniczać ryzyko. Oznacza to, że jego horyzont inwestycyjny liczony jest w tygodniach, a nie w dniach czy godzinach. Nie zmienia zatem zdania co chwilę i nie zawiera niezliczonej liczby transakcji. Otwiera pozycję na kilka tysięcy kontraktów, trzyma ją przez dłuższy czas, a po tym, gdy ją zamknie, przez kolejnych kilka miesięcy może nie widzieć potrzeby otwierania nowej.
Udział instytucji w rynku terminowym GPW może więc być zdecydowanie lepiej widoczny w liczbie otwartych pozycji niż w wolumenie.