"Euronext jest w trakcie negocjacji z LSE dotyczących kwestii corporate governance i kwestii regulacyjnych" - napisali przedstawiciele aliansu giełd z Paryża, Amsterdamu, Brukseli i Lizbony w dokumentach przesłanych brytyjskiej Komisji ds. Konkurencji. Urząd ten ma zdecydować, czy przejęcie parkietu w Londynie nie zaszkodzi rywalizacji między giełdowymi operatorami w Europie.
"Przewiduje się, że powiększona grupa Euronext w pewnym momencie byłaby notowana w Londynie, obok aktualnych notowań w Paryżu" - czytamy dalej w oświadczeniu. Giełdowy alians ujawnił też, że po fuzji trzy z czterech tzw. strategicznych jednostek firmy byłyby zarządzane z Londynu. Chodzi o oddział obrotu akcjami (Londyn stałby się centrum dla wszystkich rynków aliansu), oddział obrotu instrumentami pochodnymi (do Euronextu należy londyńska giełda derywatów Liffe) oraz oddział informacji.
Najważniejsza kwestia - czyli ile Euronext jest gotów zaproponować za przejęcie giełdy londyńskiej - nadal jednak pozostaje nieznana. Przypomnijmy, że o LSE starała się frankfurcka Deutsche Boerse, ale jej oferta o wartości 1,3 mld funtów została odrzucona. Niemniej jednak giełda z Niemiec chce pozostawić sobie otwartą furtkę i poprosiła brytyjskich regulatorów o zbadanie wpływu ewentualnego przejęcia na konkurencję na giełdowym rynku. W sprawie ofert na LSE Komisja ds. Konkurencji musi ostatecznie wypowiedzieć się przed 12 września.
W przeliczeniu na jeden papier londyńskiej giełdy oferta Niemców wynosiła 530 pensów. Jak się okazuje, to zdecydowanie za mało, żeby zasiąść do negocjacyjnego stołu. Prezes rady nadzorczej LSE Chris Gibson-Smith w miniony czwartek ogłosił, że cena "negocjacyjna" wynosi 715 pensów na papier. To suma minimalnej ceny godziwej, ustalonej przez prezes LSE Clarę Furse na 415 do 460 pensów oraz 300 pensów z tytułu oszczędności, które miały zaistnieć po fuzji. Euronext oszacował je na 150 mln funtów.
Według Gibsona-Smitha, cena "negocjacyjna" nie jest jednak równoznaczna z ceną wywoławczą. - Przecież jesteśmy w trakcie negocjacji, prawda? - powiedział, cytowany przez piątkowy "Wall Street Journal".