Rynek zanieczyszczeń w Europie regulują przepisy ustalone w Brukseli. Zakładają one, że do 2007 r., co roku wydane zostanie 2,2 mld zezwoleń na emisję, a każde takie zezwolenie będzie dotyczyć 1 tony dwutlenku węgla. Od stycznia w Londynie ruszył swobodny obrót tymi zezwoleniami. Kraje czy firmy, które emitują mniej niż zakładają ich limity, mogą swobodnie pozbyć się nadwyżki, natomiast podmioty, którym brakuje zezwoleń, mogą je dokupić.
Wszystko wskazuje na to, że tych drugich jest znacznie więcej. Wczoraj w Londynie cena zezwolenia na emisję przekroczyła już 19 euro za tonę, i była aż o 170% wyższa niż w styczniu, gdy ruszał obrót. Analitycy podkreślają, że dochodzą do nich sygnały, iż limity w Wielkiej Brytanii i innych uprzemysłowionych krajach Europy Zachodniej są zbyt niskie. Szacują, że popyt na te zezwolenia będzie rósł nadal.
Według wspólnych szacunków niemieckiego banku inwestycyjnego Dresdner Kleinwort Wasserstein i tamtejszego koncernu energetycznego RWE, cena zezwoleń jeszcze się zwiększy i ustabilizuje się w przedziale 20--30 euro za tonę.
Polski rząd dzieli limity
Polskie przedsiębiorstwa jeszcze nie mogą handlować pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla, bo dopiero rusza proces ich przyznawania. Ministerstwo Środowiska chce się z tym uporać do końca czerwca. Poślizg nastąpił, ponieważ dopiero na początku tego miesiąca wyjaśniło się, że przyznany polskim firmom limit emisji na lata 2005-2007 będzie znacznie niższy niż wnioskowały władze. Będzie wynosił 717 mln ton, zamiast 860 mln ton. Powód? Polska źle oszacowała poziom emisji CO2 w poprzednich latach.