Vodafone działa w 26 krajach, gdzie obsługuje łącznie 155 mln klientów (w Polsce jest udziałowcem Polkomtela, operatora sieci Plus). W ostatnich latach, jeszcze za czasów poprzedniego prezesa Chrisa Genta, telekomunikacyjny potentat wydał na przejęcia aż 300 mld USD. Obecny prezes Arun Sarin ostrzegł wczoraj, że spółka może tracić udział w najważniejszych rynkach, takich jak brytyjski czy japoński, ze względu na rosnącą konkurencję. Dodał, że w takich warunkach należy spodziewać się pogorszenia wyników spółki. Na wieść o tym akcje Vodafone staniały wczoraj aż 4,3%.

Przecenie papierów nie zapobiegły dobre wyniki za ostatni rok obrachunkowy kończący się 31 marca. Zysk spółki powiększony o amortyzację (EBITDA) wyniósł 13,041 mld funtów (23,6 mld USD), podczas gdy rok wcześniej sięgnął 12,64 mld funtów. Sprzedaż spółki wzrosła o 2%, do 34,13 mld funtów. Najlepsze wyniki Vodafone zanotował w USA i Hiszpanii, gdzie obroty wzrosły o 20%. Rozczarowała natomiast jednostka działająca w Japonii, czyli na jednym z najlepiej rozwiniętych rynków telefonii komórkowej na świecie.

Jeśli chodzi o wynik netto, to brytyjski potentat już piąty rok z rzędu notował stratę, tym razem w wysokości 7,54 mld funtów. To jednak nie efekt działalności operacyjnej, ale wysokich odpisów związanych z przejęciami. Firma zapowiedziała, że dzięki zmianie standardów rachunkowości w bieżącym roku będzie mieć zysk.

Pocieszeniem dla inwestorów może być też wczorajsza zapowiedź przeznaczenia aż 4,5 mld funtów na wykup własnych akcji (buy back). Firma zamierza też podwoić dywidendę, która za ubiegły rok rozrachunkowy wyniesie 4,07 pensa na walor.