Banki to największy pod względem kapitalizacji sektor na giełdzie. W składzie WIG20 znajduje się pięć spółek z branży. Ich wartość rynkowa to 70 mld zł. Wszystkie firmy wchodzące w skład indeksu wyceniane są na 140 mld zł. Udział akcji banków w portfelu indeksu jest nieco mniejszy niż wynikałoby to z kapitalizacji i wynosi około 40%. Także pięć banków znajduje się w składzie MIDWIG. Austriacki BA CA ma największy, bo 9-proc., wpływ na wskaźnik, a łącznie akcje spółek z tego sektora stanowią około 25% portfela indeksu. Od banków zależy na GPW bardzo wiele, szczególnie kiedy - tak jak teraz - słabiej radzą sobie firmy surowcowe i z branży TMT. W ponad 8-letniej historii indeksu branżowego WIG Banki nie zdarzyła się jeszcze bessa.
Cztery głowy z ramionami
Owszem, zdarzały się trwające dość długo trendy spadkowe lub nawet dość ostre przeceny, ale posiadacze akcji banków tylko raz doświadczyli działania tych dwóch czynników razem - w 1994 roku, kiedy pękał pierwszy spekulacyjny balon na GPW. Indeks branżowy nie był jednak wtedy jeszcze wyliczany. Najniższą wartość w historii indeks WIG Banki zanotował w październiku 1998 roku (9800,5 pkt), po trwającej trzy miesiące prawie 50--proc. przecenie. Najdłuższy okres bez nowego rekordu ciągnął się prawie dwa lata (od lutego 2000 do stycznia 2002 r.), ale największa fala spadkowa w ramach ówczesnego długoterminowego trendu horyzontalnego trwała osiem miesięcy i zabrała 30% wartości WIG Banki. Analiza techniczna ostrzega, że może czekać nas podobny spadek notowań.
Na wykresie indeksu branżowego trwa ostatni etap budowania głowy z ramionami, formacji typowej dla zakończenia trendu wzrostowego. Wykres znajduje się właśnie w trakcie budowania prawego ramienia - żeby scenariusz ten nie został "spalony", wartość indeksu nie powinna przekroczyć 36 tys. punktów. Linia szyi przebiega na wysokości 33,5 tys. punktów. Wysokość głowy z ramionami wskazuje na spadek indeksu branżowego w okolice 29 tys. punktów. Oznaczałoby to, że od szczytu z początku marca wartość ideksu spadnie o ponad 20%. Wiarygodności formacji dodaje fakt, że podobne figury powstały (lub powstają) na wykresach trzech dużych banków - BPH, BZ WBK i Pekao. W przypadku tej ostatniej spółki doszło już do wybicia dołem, ale wykres kursu wciąż utrzymuje się w okolicach linii szyi.
Przynajmniej dwa fakty - wciąż chodzi o Pekao - przemawiają przeciw kontynuacji przeceny. Po pierwsze, podobna formacja zbudowana na wykresie w sierpniu 2004 r. załamała się, po drugie, warto zwrócić uwagę na pewne podobieństwa z wykresem amerykańskiego indeksu S&P 500. Tam również doszło do wybicia ze zbudowanej na szczycie konsolidacji, ale górę wziął długoterminowy trend boczny i do zdecydowanych spadków nie doszło.