Od kwietnia 2004 roku Polska jest zalewana importowanymi z Zachodu samochodami używanymi. Stało się tak po tym, jak po wejściu do Unii Europejskiej zniknęły pobierane na granicy cła. Te były naliczane od wartości szacowanej przez służby celne, co utrudniało zaniżanie danin publicznych. Po likwidacji granic celnych jedynym podatkiem pozostała akcyza, liczona od ceny nabycia. Ponieważ większość kupujących w umowie zapisywała bardzo niskie ceny, wysokość podatku również się obniżyła. Teraz jednak okazuje się, że nawet pobieranie niskiej akcyzy było niezgodne z prawem. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł w środę, że Urząd Celny w Lublinie bezprawnie pobrał od osoby prywatnej opłatę akcyzową od używanego samochodu sprowadzonego do Polski z Belgii. W rezultacie WSA uchylił decyzję tego urzędu, odmawiającą zwrotu pobranej akcyzy. Dlaczego? Ponieważ prawo wspólnotowe, mające pierwszeństwo przed krajowym, zakazuje gorszego traktowania niektórych towarów tylko dlatego, że zostały one kupione w innym kraju unijnym.
- Nasze przepisy, m.in. ustawy o podatku akcyzowym, zawierają unormowania, które dyskryminują towary. Przepisy traktatowe są przepisami prawa pierwotnego i one mają zastosowanie wprost w sytuacji stwierdzenia ich sprzeczności z przepisami prawa krajowego - powiedziała po ogłoszeniu orzeczenia sędzia Irena Szarewicz-Iwaniuk.
Sędzia zaznaczyła, że wyrok jest nieprawomocny i na dodatek obowiązuje tylko w tej jednej konkretnej sprawie. Jednak jej decyzja może spowodować, że inni nabywcy zasypią urzędy celne oraz sądy administracyjne lawiną wniosków o zwrot akcyzy. A gdyby rzeczywiście doszło do zwrotów, mogłoby to oznaczać setki milionów złotych strat dla budżetu. Do tej pory bowiem sprowadzono do Polski grubo ponad 1 mln samochodów, od których celnicy pobierali - jak się okazuje bezprawnie - akcyzę.
PAP