Wprawdzie w IV kwartale ub.r. gospodarka Stanów Zjednoczonych rosła szybciej, bo w tempie 3,8%, to jednak czwartkowe dane dotyczące I kwartału wyglądają optymistycznie. Okazuje się, że PKB rósł w tempie o 0,4 pkt proc. szybszym niż wstępnie zapowiadano. Jakie są główne powody rewizji? Otóż przede wszystkim wyższe niż na początku kalkulowano okazały się wydatki konsumentów, które są motorem napędowym gospodarki za Atlantykiem (odpowiadają za ok. 2/3 PKB). W I kwartale wzrosły one o 3,6% w stosunku do analogicznego okresu ub.r.

Lepszy wynik to także efekt zmniejszenia amerykańskiego deficytu handlowego, który w marcu spadł do 55 mld USD, z rekordowego poziomu 60,6 mld USD miesiąc wcześniej. W efekcie deficyt "obniżył" PKB o ok. 0,7 pkt proc., a nie aż o 1,5 pkt proc., jak wynikało z pierwszych danych na temat wzrostu opublikowanych w końcu kwietnia.

Opublikowane wczoraj dane prawdopodobnie skłonią Fed do dalszego systematycznego podnoszenia stóp procentowych w taki sposób, by kontrolować inflację i jednocześnie utrzymać odpowiednie tempo wzrostu gospodarczego. Zdaniem ekonomistów, którzy spodziewali się danych jeszcze troszkę lepszych (w ankiecie wskazywali na 3,6-proc. zwyżkę PKB), wczorajsza publikacja pokazuje też wyraźnie, że gospodarka może solidnie się rozwijać nawet w warunkach, gdy nie sprzyjają temu wysokie ceny energii.