Koniunktura gwałtownie pogorszyła się po 4 maja. Tego dnia agencja ratingowa Standard & Poor?s obniżyła do poziomu śmieciowego oceny wiarygodności kredytowej dwóch amerykańskich gigantów motoryzacyjnych - General Motors i Forda. Obcięcie tych ocen sprawiło, że obligacje sprzedane w Europie za ok. 52 mld USD spadły z poziomu inwestycyjnego do śmieciowego. Jest to więcej niż 49 mld USD, a tyle do tej pory warte były wszystkie papiery dłużne tej kategorii, wchodzące w skład Euro High Yield Constrained Index. W miniony wtorek również agencja Fitch obniżyła do poziomu śmieciowego rating papierów dłużnych General Motors.
W rezultacie spółki nie mające oceny kredytowej na poziomie inwestycyjnym sprzedały w maju w Europie obligacje za zaledwie 266 mln euro. Jest to kwota najniższa od 20 miesięcy. W tym samym czasie nadzwyczajna premia żądana przez inwestorów za nabycie obligacji śmieciowych zamiast skarbowych wzrosła o 42 pkt bazowe, do poziomu najwyższego od 19 miesięcy. Od połowy marca, kiedy General Motors poinformował o największej od 13 lat stracie kwartalnej, ta różnica w oprocentowaniu papierów śmieciowych i rządowych wzrosła o 182 pkt bazowe do 458 pkt.
Tak znaczne zwiększenie się tej różnicy oznacza, że emitent obligacji obarczonych dużym ryzykiem, a więc wysoko oprocentowanych, musi zapłacić dodatkowo 1,8 mln euro odsetek rocznie za każde 100 mln euro pożyczonych z rynku papierów dłużnych. W tej sytuacji wiele spółek wstrzymało wcześniej zapowiadane emisje obligacji i postanowiło czekać na poprawę koniunktury.
Nie będą jednak czekać zbyt długo, bo obecny zastój na tym rynku jest wyłącznie skutkiem pewnego szoku po zdegradowaniu ratingu GM i Forda. Koszty pożyczania pieniędzy za pomocą emisji obligacji śmieciowych nadal są niższe od sześcioletniej średniej. Obecnie rentowność wynosi 7,45% w porównaniu ze średnią 12% liczoną od początku 1999 r., kiedy do obiegu weszła wspólna waluta.
Bloomberg