- O możliwości postawienia nowej elektrowni dyskutujemy już bardzo poważnie - powiedział w minionym tygodniu dyrektor generalny ČEZ Martin Roman. Wyjaśnił, że grupa, którą kieruje, musi stać na dwóch filarach, z których jednym są tradycyjne elektrownie cieplne na węgiel, dwóch drugim - elektrownie jądrowe.
Teraz czeska grupa ma już dwie tego typu elektrownie: Temelin oraz Dukovany. W pierwszej działają dwa, a w drugiej - cztery bloki jądrowe. Łączna moc obydwu tych elektrowni wynosi dziś 3760 MWe.
Trzecia - największa?
Zakład, którego postawienie rozważa ČEZ, mógłby być największą z wszystkich jądrowych elektrowni u naszych południowych sąsiadów. Jak powiedział agencji SITA rzecznik prasowy koncernu Ladislav Křiž, jej moc mogłaby sięgać nawet 3000 MWe. - Ostateczna decyzja co do jej budowy powinna zapaść w ciągu najbliższych trzech, siedmiu lat - dodał L. Křiž. Rzecznik nie poinformował, gdzie ewentualnie miałaby stanąć trzecia czeska elektrownia jądrowa. Według wcześniejszych przymiarek władz Republiki Czeskiej (ČEZ jest spółką ze sporym udziałem Skarbu Państwa) elektrownia taka mogłaby być zlokalizowana w Blahutovicach, niedaleko Nowego Jičina w północnych Morawach (przy granicy z Polską). Wybór miejsca związany był m.in. z tym, że to teren w jednym z najwyższych w Czechach wskaźniku bezrobocia.
Plany tamtejszego rządu zakładają, że w 2030 roku źródłem energii elektrycznej w Czechach aż w 42% będzie energetyka jądrowa. W 35% ma nią być węgiel brunatny, w 10% - źródła odnawialne, w 7% - paliwa gazowe, 5% - węgiel kamienny, a w 1% - paliwa ciekłe. Widać więc wyraźny odwrót od tradycyjnych, opartych na węglu, źródeł energii.