Reklama

Francuskie "nie" osłabiło euro

Odrzucenie unijnej konstytucji przez Francuzów spowodowało silną przecenę euro. Europejskie rynki akcji prawie nie zareagowały na negatywny wynik referendum. Zaskakująca była za to odpowiedź polskiego rynku: umocnił się złoty i nasze obligacje.

Publikacja: 31.05.2005 08:36

Za euro płacono wczoraj po południu 1,2466 USD, czyli o prawie 1% mniej niż w piątek na zamknięciu i najmniej od siedmiu miesięcy. Zdaniem dilerów, w ciągu kilku dni kurs może spaść do 1,2450 USD. Zniżka raczej nie będzie większa, bo inwestorzy pozbywali się euro już od kilku tygodni w reakcji na wyniki kolejnych przedreferendalnych sondaży. Euro osłabiło się też wczoraj w stosunku do funta i jena. W opinii specjalistów, odrzucenie traktatu konstytucyjnego przez Francuzów to przede wszystkim zagrożenie dla dalszej integracji europejskiej gospodarki.

Osłabienie euro sprawiło, że w górę poszły kursy akcji największych europejskich eksporterów. CAC 40, indeks giełdy paryskiej, wzrósł wczoraj o 0,08% . Jak tłumaczyli analitycy, reakcję inwestorów należy przypisać jednak nie bezpośrednio samemu wynikowi referendum, ale temu, że efektem jest niepewność co do przyszłości francuskiego rządu. W Niemczech DAX wzrósł o ponad pół procent. Handel zarówno europejską walutą, jak i europejskimi akcjami, był wczoraj symboliczny - ze względu na dzień wolny w USA i Wielkiej Brytanii.

Teraz inwestorzy czekają na rozstrzygnięcie referendum w Holandii, której obywatele jutro idą do urn. Sondaże wskazują, że będzie to już drugi głos na "nie". Mimo to większość europejskich przywódców apeluje o nieprzerywanie procesu ratyfikacyjnego. - Traktat nie umarł. Proces ratyfikacji trzeba kontynuować w pozostałych krajach - stwierdził Jean-Claude Juncker, premier przewodzącego Unii w tym półroczu Luksemburga. Jeśli więcej niż 20 spośród 25 państw powie konstytucji "tak", Bruksela będzie mogła poprosić kraje, które ją odrzuciły, o przeprowadzenie ponownego głosowania. Dotąd traktat konstytucyjny ratyfikowało dziewięć państw, m.in. Niemcy, Włochy i Hiszpania.

- Euro kosztowało rano 4,15 zł, czyli mniej więcej tyle, ile w piątek na zamknięciu rynku. Potem nasza waluta nieznacznie straciła na wartości, a kurs euro przekroczył 4,16 zł. Po południu złoty ponownie zdrożał, a wspólna waluta spadła poniżej 4,14 zł. Była więc słabsza niż w piątek po południu i w poniedziałek na otwarciu rynku - relacjonuje Artur Wróbel, diler walutowy z Banku Handlowego. - Inne waluty naszego regionu też zyskały w stosunku do euro - dodaje. Dlaczego? - Spekulanci obstawiali, że po referendum waluty te osłabią się i wcześniej pootwierali długie pozycje w euro. Teraz stopniowo je zamykają - wyjaśnia specjalista. W poniedziałek po południu za euro płacono 39,07 korony słowackiej, wobec 39,13 w piątek po południu. Kurs euro w stosunku do forinta spadł z 253,94 do 253,5.

Na wartości zyskały też polskie obligacje. - Rynek zareagował odwrotnie, niż można się było spodziewać w przypadku negatywnego wyniku referendum - mówi Tomasz Sikora, diler obligacji z BRE Banku. - Trudno wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Po prostu inwestorzy są teraz pozytywnie nastawieni do polskich papierów - dodaje. W poniedziałek po południu rentowność obligacji 5-letnich wynosiła 5,3%, wobec 5,37% w porannym handlu.

Reklama
Reklama

Polska w strefie euro bez opóźnień

Premier Marek Belka kolejny już raz zaprzeczył, że odrzucenie traktatu konstytucyjnego przez Francuzów grozi opóźnieniem wejścia Polski do strefy euro. Podobnie uważają analitycy. - Jest pięć kryteriów, które musimy spełnić, i to się w niedzielę nie zmieniło - mówi Arkadiusz Garbarczyk z BRE Banku. - Można spotkać się czasem z twierdzeniem, że teraz Niemcy i Francja mogą sprzeciwiać się pogłębianiu integracji. Za tym nie idą jednak żadne argumenty. Jeśli spełnimy warunki, to trudno będzie odmówić nam członkostwa w strefie euro. Tak naprawdę więcej zależy od nas niż od innych krajów Unii Europejskiej - dodaje Urban Górski, analityk Banku Millennium.

Rząd chce referendum

Premier Marek Belka jest zdania, że na francuskim "non" możemy skorzystać. - Oczywiście, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie skutki przyniesie decyzja Francji. Myślę jednak, że sytuacja ta jest dla nas nawet szansą. Jeżeli traktat uda się ratyfikować u nas, to nasza pozycja w Unii wzrośnie - powiedział. Jest jednak małe "ale" - odrzucenie traktatu przez Francję może utrudnić dojście do kompromisu nad budżetem Unii na lata 2007-2013. - Szanse na porozumienie jeszcze w czerwcu maleją. Stanowisko rządu francuskiego może ulec bowiem dalszemu usztywnieniu - uważa Jarosław Pietras, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.

- Negatywny stosunek jednego z krajów do traktatu nie może wstrzymywać procesu jego ratyfikacji u nas. Będzie on kontynuowany - podkreślił premier Marek Belka. - Trzeba dać społeczeństwu szansę na zajęcie stanowiska w tej sprawie - tłumaczył. Podobnego zdania jest prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Polska powinna podjąć swoją suwerenną decyzję w sprawie sposobu i terminu ratyfikacji - taką wypowiedź przekazała Kancelaria Prezydenta.

20 maja sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych przyjęła projekt uchwały mówiącej o tym, że właściwą formą ratyfikacji eurokonstytucji jest referendum. - Chcemy, aby marszałek na najbliższym (2-3 czerwca - red.), najpóźniej na kolejnym posiedzeniu (15-17 czerwca) wpisał debatę nad uchwałą do porządku obrad -- powiedział Tadeusz Iwiński (SLD), sprawozdawca projektu. Wtedy mogłoby dojść do głosowania nad traktatem razem z I turą wyborów prezydenckich (9 października).

Reklama
Reklama

Problem w tym, że takiemu rozwiązaniu przeciwna jest opozycja. PO domaga się wstrzymania procedury ratyfikacyjnej. Podobnie uważają PiS oraz PSL. Jeszcze dalej idzie LPR, która domaga się od premiera wycofania podpisu pod projektem eurokonstytucji.

W środę pod przewodnictwem premiera zbiera się Komitet Integracji Europejskiej. Oceni polityczne skutki referendów we Francji i Holandii i zaproponuje, co robić dalej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama