Opozycja, która najprawdopodobniej wkrótce przejmie rządy, chce odłożenia prywatyzacji PGNiG. - Minister Socha wstrzymując się z decyzją o dacie oferty PGNiG, postępuje racjonalnie - mówi Kazimierz Marcinkiewicz z PiS-u (przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa). - Uważam, że ostatnie wypowiedzi ministra Sochy są raczej pod publiczkę. Mógł przecież wcześniej zatrzymać prywatyzację PGNiG, o co prosiliśmy już w kwietniu - ocenia Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. K. Marcinkiewicz ma za to wiele zarzutów do Marka Kossowskiego, prezesa PGNiG. - Zastanawia nas pośpiech, jaki towarzyszy przygotowaniom do oferty publicznej. Nie rozumie tego nawet wielu polityków z SLD - twierdzi K. Marcinkiewicz. Według niego, jeśli prezes M. Kossowski nadal będzie parł do debiutu, to PiS na pewno zwróci się do prokuratury z zawiadomieniem, że zarząd działa na szkodę spółki. - Realizacja oferty publicznej w tak napiętej atmosferze politycznej wokół PGNiG musi spowodować, że część inwestorów wycofa się z zakupu akcji. To się odbije na cenie walorów, a w konsekwencji wpływy z emisji będą mniejsze - wyjaśnia. Zapewnia, że jego partia nie zamierza blokować prywatyzacji PGNiG, tylko przesunąć ją w czasie. - Najpierw należy uporządkować sprawy sieci przesyłowej, w tym EuRoPol Gazu, a także zwiększyć dywersyfikację dostaw surowca, o czym obecny zarząd jedynie mówi - dodaje. Także Z. Chlebowski potwierdza, że jeśli te sprawy zostaną wyjaśnione, to PO opowie się za ofertą publiczną PGNiG.
Oferta skazana na sukcesAnalitycy mają podzielone zdania na temat najlepszego terminu debiutu PGNiG. - Co prawda, pieniądze "nie mają" wakacji, ale myślę, że lepszym terminem na sprzedaż akcji i debiut PGNiG na giełdzie byłaby jesień - mówi Rafał Salwa, analityk Internetowego Domu Maklerskiego. Jego zdaniem, do tego czasu fundusze polskie i zagraniczne, które obecnie kupują walory Grupy Lotos, będą mogły się przygotować do wchłonięcia oferty PGNiG. - Mając kilka miesięcy, fundusze mogłyby bez konieczności przetasowywania portfela uzbierać pieniądze potrzebne na zakup akcji PGNiG - dodaje R. Salwa. Z kolei Jakub Sierka z Beskidzkiego Domu Maklerskiego uważa, że raczej nie ma sensu przekładać oferty PGNiG. - Jeżeli w zapisach na papiery Grupy Lotos pojawi się redukcja, to inwestorzy za pieniądze, które im zostały, mogą kupić walory PGNiG - dodaje. Jego zdaniem, oferta PGNiG jest skazana na sukces. - To duża spółka, ma monopolistyczną pozycję. Każdy fundusz będzie chciał mieć jej akcje w portfelu - ocenia.