- Mam nadzieję, że uzyskanie licencji będzie możliwe jeszcze przed wakacjami. Wtedy od razu fundusz rozpocznie działalność - zapowiada prezes Justitii. Fundusz będzie się angażować w różnego typu wierzytelności, poza bankowymi, również telekomunikacyjne czy użyteczności publicznej.
Nie jest przypadkowe to, że fundusze sekurytyzacyjne interesują się przede wszystkim należnościami bankowymi. Bank, sprzedając wierzytelność funduszowi, odnosi bowiem korzyści podatkowe, których nie ma w przypadku sprzedaży tej samej wierzytelności bezpośrednio firmie windykacyjnej (inne podmioty sprzedające należności, np. z branży telekomunikacyjnej, nie odnoszą korzyści podatkowych w przyNa czym polegają korzyści? - Bank może, przynajmniej częściowo, zaliczyć stratę ze sprzedaży w koszty uzyskania przychodu - wyjaśnia Mariusz Zygierewicz, doradca prezesa Związku Banków Polskich. Przykładowo, bank ma wierzytelność o wartości 100 zł i utworzoną na nią rezerwę w kwocie 50 zł, która była kosztem uzyskania przychodu. Załóżmy, że sprzedaje wierzytelność po 40 zł, czyli ma z transakcji 60 zł straty. Z tego 50 zł (czyli tyle, ile wynosiła rezerwa, którą trzeba w tej sytuacji rozwiązać) może zaliczyć w koszty uzyskania przychodu.
Emocjonujące fundusze
Fundusze sekurytyzacyjne budzą wiele emocji od pojawienia się koncepcji ich powstania. To z ich powodu czas wejścia w życie nowej ustawy o funduszach inwestycyjnych opóźnił się o kilka miesięcy (obowiązuje od lipca 2004 r., a pierwotnie miała wejść w życie z początkiem ub.r.).
Głosowanie nad ustawą po raz pierwszy miało się odbyć w grudniu ub.r. W Sejmie wybuchła wtedy awantura o sekurytyzację, a ówczesny marszałek Marek Borowski zdecydował o zdjęciu głosowania z porządku obrad. Drugi termin trzeciego czytania ustawy został wyznaczony na początek kwietnia. Do głosowania znowu jednak nie doszło. M. Borowski ponownie zdjął ten punkt z porządku obrad. Tłumaczył później, że domagał się tego klub SLD. Ostatecznie trzecie czytanie odbyło się pod koniec kwietnia.
Najwięcej zastrzeżeń parlamentarzystów budziły zapisy dotyczące "wyposażenia" funduszy sekurytyzacyjnych w tytuły egzekucyjne, na podstawie których miały dochodzić swoich praw od dłużników. Wątpliwości dotyczące tych regulacji mieli posłowie prawie wszystkich klubów parlamentarnych, w tym SLD, PSL, UP i Samoobrony. Ostatecznie zapisy dotyczące tytułów sekurytyzacyjnych wypadły z projektu ustawy.