SEC zakwestionowała decyzję Citigroup z 1999 r. o powołaniu niezależnego agenta, zajmującego się transferami pieniędzy między funduszami należącymi do rodziny Smith Barney. Władze regulacyjne oskarżyły koncern o "przedkładanie własnego interesu ponad interesy funduszy inwestycyjnych". Citigroup Global Markets Inc. oraz Smith Barney Fund Management miały - zdaniem SEC - pominąć ważne fakty przy wysunięciu rekomendacji, aby fundusze zmieniły agenta transferowego z niezależnego na powiązanego z Citigroup. Oddział Citigroup zlecił dokonywanie transferów wynajętej firmie, korzystając z wynegocjowanych znacznych obniżek, ale osięgnięte dzięki obniżonym opłatom zyski zatrzymywał dla siebie. Dzięki temu posunięciu Citigroup miał zarobić w ciągu 5 lat co najmniej 100 mln USD kosztem funduszy inwestycyjnych.

Według Citigroup, który w Polsce jest właścicielem Banku Handlowego, cała suma wynegocjowanego odszkodowania zostanie zapłacona z wcześniej zabezpieczonych rezerw. Z 208 milionów USD, 128 mln USD zostanie przekazane rządowi, a następnie inwestorom w funduszach inwestycyjnych. 80 milionów USD będą stanowić kary nałożone przez SEC. Citigroup zobowiązał się także do skorzystania z niezależnego monitoringu w przypadku, gdy o kontrakt dla agencji transferowej starać się będą firmy zależne od tej grupy finansowej.

Władze regulacyjne będą nadal prowadzić dochodzenie przeciwko indywidualnym pracownikom Citigroup, zajmujących się zarządzaniem aktywami. Były szef oddziału Thomas W. Jones oraz dwaj inni pracownicy otrzymali już tzw. Wells notes, informujące o wszczęciu dochodzenia i ewentualnym nałożeniu kar przez SEC. Wszyscy utrzymują, iż nie popełnili żadnego wykroczenia.

Przypomnijmy, że Citigroup uwikłany został w ostatnim czasie także w kilka innych afer. W Europie został oskarżony o manipulowanie rynkiem obligacji rządowych na elektronicznej platformie handlu MTS. W Japonii zarzucono mu nieprawidłowe działanie w segemencie private bankingu (kompleksowa obsługa finansowa najzamożniejszych klientów).

(Nowy Jork)