Euronext, do którego należą giełdy w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie oraz londyński rynek derywatów Euronext.liffe, zarobił w pierwszych trzech miesiącach br. 45,3 mln euro w porównaniu z 42,2 mln euro rok wcześniej. Ten lepszy wynik jest jednak przede wszystkim związany z wprowadzeniem nowych standardów rachunkowości (tzw. MSSF-ów). W tym roku ponad 7 tys. spółek z Europy zmieniło sposób prowadzenia księgowości, dzięki czemu mają się stać bardziej przejrzyste. Jedna ze zmian zakłada, że spółki nie będą już musiały regularnie dokonywać odpisów związanych z niematerialną wartością przedsiębiorstwa (tzw. goodwill). To główny powód lepszego zysku Euronextu, bo jeśli chodzi o działalność operacyjną, nie było najlepiej.
Sprzedaż spółki spadła w I kwartale o 6%, do 222,6 mln euro. "Firmie zaszkodziły przede wszystkim słabsze od oczekiwanych rezultaty zanotowane na rynku derywatów" - napisał w nocie do inwestorów Martin Praum, analityk z frankfurckiego biura Sal. Oppenheim Jr. & Cie. Jednak również na rynku akcji Euronext odnotował spadek obrotów.
Wczoraj w Amsterdamie odbyło się walne zgromadzenie akcjonariuszy Euronextu. Udziałowcy głosowali nad zwiększeniem dywidendy o 20%, do 60 centów na akcję, a także programem wykupu 10% akcji spółki (tzw. buy back), do końca 2005 r. Jednak Euronext zamierza też wziąć udział w konsolidacji europejskiego sektora bankowego. Jak mówi prezes Jean-Francois Theodore, to jeden z priorytetów dla spółki. Euronext nie ukrywa przede wszystkim zainteresowania giełdą londyńską, zwłaszcza po wycofaniu się z batalii przez Deutsche Boerse. Największy europejski sojusz jest też wymieniany jako jeden z najpoważniejszych kandydatów na inwestora warszawskiej GPW.
Wczoraj kurs Euronextu wzrósł o 1,7%. Od początku roku akcje spółki zdrożały prawie o 25%.