Pod koniec maja prowadzony przez Krajową Izbę Rozliczeniową system EuroElixir, obsługujący przelewy o wartości do 12,5 tys. euro, został włączony do paneuropejskiej sieci płatności. Klienci banków mogą odbierać i zlecać nawet niewielkie przelewy między Polską a 15 "starymi" członkami UE.
Nowy system pozwala na przyspieszenie transferu środków. Dotychczas przekazanie środków trwało nawet tydzień. Teraz środki mogą trafić na rachunek odbiorcy w innym kraju UE już następnego dnia po zleceniu przelewu przez klienta banku w Polsce.
Klient polskiego banku, który chce zlecić przelew zagraniczny, musi zapłacić zwykle przynajmniej kilkudziesięciozłotową prowizję. Wejście do unijnego systemu rozliczeń pozwala bankom na obniżkę cen. Same banki muszą zapłacić KIR za pojedynczą transakcję kilkadziesiąt groszy.
W UE obowiązuje zasada, że cena przelewu zagranicznego powinna być taka sama, jak wewnętrznego. Dotyczy to jednak tylko płatności w euro. Dlatego finansiści zwracają uwagę, że dopóki Polska nie przyjmie wspólnej waluty, unijna reguła nie będzie sprzyjała obniżce cen za przelewy transgraniczne. - Potanieją one dopiero wtedy, gdy na rynku pojawi się nowy gracz, który niskimi cenami przelewów zagranicznych zacznie przyciągać do siebie klientów - powiedział jeden ze specjalistów.
Od marca istnieje możliwość szybkiego transferu środków do unijnych banków za pośrednictwem prowadzonego przez NBP systemu Sorbnet-Euro, który obsługuje transakcje o wartości powyżej 12,5 tys. euro. Miesięcznie trafia do niego pięć-sześć tysięcy zleceń. Większość to przelewy przychodzące do Polski. Przelewów wychodzących jest mniej, bo duża część banków nie dostosowała jeszcze swoich systemów do przyjmowania zleceń swoich klientów.