W każdy pierwszy piątek miesiąca ton wydarzeniom na rynkach finansowych nadają miesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Dziś powinno być podobnie. Przyjrzyjmy się więc temu raportowi.
Główną jego składową są dane o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Oficjalne prognozy mówią, że w maju przybyło 185 tys. nowych miejsc pracy. Niewątpliwie taki lub lepszy wynik pomógłby rynkom akcji i wzmocnił dolara. Czy jednak jest on realny do osiągnięcia?
Jeżeli przeanalizujemy subindeksy zatrudnienia NY Empire State, indeksu Fed z Filadelfii, Chicago PMI czy ISM, to nie zachęcają one do optymizmu. Zwłaszcza subindeks ISM, który spadł poniżej kluczowego poziomu 50 punktów pierwszy raz od 18 miesięcy.
Mało optymistycznie prezentują się również opublikowane wczoraj raporty o nowych bezrobotnych i planowanych zwolnieniach. O ile jeszcze wzrost nowozarejestrowanych bezrobotnych do 350 tys., można wytłumaczyć jednorazowymi zwolnieniami w sektorze motoryzacyjnym, to już 42% wzrost planowanych zwolnień w firmach, nie wróży najlepiej dzisiejszym danym.
To wszystko sugeruje, że raport o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym może rozczarować. Tym bardziej, że mogą jeszcze zostać zweryfikowane w dół, zaskakująco dobre dane z ubiegłego miesiąca. Wówczas przybyło ponad 100 tys. więcej miejsc pracy, niż to prognozował rynek.