Reklama

Włoski minister pracy nie chce euro

Włoski minister pracy namawia swój kraj do opuszczenia strefy euro. Wzywa do zorganizowania w tej sprawie referendum. Ale ekonomiści uspokajają: na spekulacjach się skończy, Eurolandowi rozpad nie grozi.

Publikacja: 04.06.2005 08:21

Minister pracy Roberto Maroni powiedział gazecie "La Repubblica", że powrót do lira "nie jest hipotezą, którą można zignorować" i że nie jest to wcale "szalony pomysł". - Przez trzy lata euro okazało się nieadekwatne w obliczu spowolnienia wzrostu gospodarczego, utraty konkurencyjności i kryzysu na rynku pracy - powiedział Maroni, członek eurosceptycznej Ligi Północnej. Zasugerował, że w sprawie powrotu - przynajmniej na jakiś czas - do swojej starej waluty Włosi powinni wypowiedzieć się w referendum.

Temat rozpadu strefy euro jest dyskutowany w Niemczech, gdzie tygodnik "Stern" w środę napisał o spotkaniu ministra finansów Hansa Eichela i szefa Bundesbanku Axela Webera z ekonomistami, podczas którego rzekomo rozmawiano o takim właśnie scenariuszu. Dzień później Eichel uznał tę publikację za nieodpowiedzialne straszenie niemieckiego społeczeństwa.

Rozpad możliwy, ale nierealny

- Z technicznego punktu widzenia rozpad strefy euro czy wyjście z niej któregoś kraju jest możliwe. Można sobie wyobrazić, że przy zgodzie wszystkich państw powstałby nowy traktat, który zastąpi porozumienie podpisane w Maastricht. Chociaż nie uważam tego za realny scenariusz. Nie widzę żadnego rozsądnego powodu, żeby unia monetarna mogła się rozpaść - mówi PARKIETOWI Timo Wollmershaeuser z niemieckiego instytutu gospodarczego Ifo.

Podobnie uważa główny ekonomista HVB Joerg Kraemer. "Traktat z Maastricht mówi, że członkostwo w Europejskiej Unii Monetarnej (EMU) jest nieodwracalne. Opuszczenia EMU nie przewidziano. Ale to nie znaczy, że w traktacie nie da się znaleźć furtki. Traktat nie mógł dawać szansy na opuszczenie EMU, bo to groziłoby jej destabilizacją" - napisał Kraemer w piątkowym raporcie. Wcześniej podkreślił jednak, że spekulacje na temat rozpadu strefy euro są absurdalne.

Reklama
Reklama

Zdaniem ekonomistów, kraj opuszczający Euroland mógłby na krótko poprawić swoją sytuację gospodarczą obniżając stopy procentowe czy dewaluując walutę. W dłuższym terminie skutki takich działań mogłyby być jednak opłakane. Tani pieniądz przełożyłby się na wysoką rentowność obligacji i wysokie koszty finansowania dla rządu i firm. Korporacje czekałaby fala bankructw, a krajowi groziłaby ucieczka kapitału zagranicznego. "Rynki kapitałowe najprawdopodobniej doświadczyłyby poważnych zawirowań" - pisze Kraemer.

Nowa historyjka

Spekulacje na temat odwrotu od euro, przy równoczesnym odrzuceniu eurokonstytucji we Francji i Holandii, negatywnie odbijają się na notowaniach wspólnej waluty. W piątek po południu euro kosztowało 1,2280 USD, w ciągu tygodnia tracąc 2,4%. - Rynek znalazł sobie nową historyjkę, która zastąpiła wcześniejszy temat amerykańskiego gigantycznego deficytu na rachunku bieżącym. Myślę, że spekulacje dotyczące rozpadu strefy euro mogą się nasilić i ciążyć na notowaniach waluty, choć nie wiem, ile to potrwa. Później euro znów pójdzie w górę - uważa Wollmershauser z Ifo. Analitycy HVB przewidują, że na koniec czerwca euro osłabi się do poziomu 1,20 USD, by potem odbić się do ok. 1,30 USD.

Meteor w centrum Rzymu

Co o komentarzu włoskiego polityka sądzą polscy ekonomiści? - Tak to jest, gdy do władzy dochodzi jakiś niedouczony populista - mówi jeden ze znanych krajowych ekonomistów. - Gdy pojawiają się problemy, zamiast dokonywać reformy najłatwiej jest zrzucić winę na politykę pieniężną. Oni nie zdają sobie sprawy z tego, jak duże korzyści mają dzięki wspólnej walucie. Przecież zanim Włochy weszły do strefy euro, lir był najsłabszą walutą w Unii, a inflacja we Włoszech należała do najwyższych.- Sama wypowiedź jest bardzo nieodpowiedzialna, szczególnie w ustach członka rządu kraju należącego do strefy euro. Trzeba ją traktować jako pewną niezręczność - mówi Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK. Według niego, gdyby było to jednak coś więcej i euro traciłoby do dolara, podobnie byłoby i ze złotym. - Prawdopodobieństwo wyjścia jakiegoś kraju z unii walutowej jest tak niskie, że trudno wręcz o tym spekulować. To mniej więcej tak, jakby zastanawiać się nad skutkami uderzenia meteoru w centrum Rzymu - podsumowuje Bielski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama