Minister pracy Roberto Maroni powiedział gazecie "La Repubblica", że powrót do lira "nie jest hipotezą, którą można zignorować" i że nie jest to wcale "szalony pomysł". - Przez trzy lata euro okazało się nieadekwatne w obliczu spowolnienia wzrostu gospodarczego, utraty konkurencyjności i kryzysu na rynku pracy - powiedział Maroni, członek eurosceptycznej Ligi Północnej. Zasugerował, że w sprawie powrotu - przynajmniej na jakiś czas - do swojej starej waluty Włosi powinni wypowiedzieć się w referendum.
Temat rozpadu strefy euro jest dyskutowany w Niemczech, gdzie tygodnik "Stern" w środę napisał o spotkaniu ministra finansów Hansa Eichela i szefa Bundesbanku Axela Webera z ekonomistami, podczas którego rzekomo rozmawiano o takim właśnie scenariuszu. Dzień później Eichel uznał tę publikację za nieodpowiedzialne straszenie niemieckiego społeczeństwa.
Rozpad możliwy, ale nierealny
- Z technicznego punktu widzenia rozpad strefy euro czy wyjście z niej któregoś kraju jest możliwe. Można sobie wyobrazić, że przy zgodzie wszystkich państw powstałby nowy traktat, który zastąpi porozumienie podpisane w Maastricht. Chociaż nie uważam tego za realny scenariusz. Nie widzę żadnego rozsądnego powodu, żeby unia monetarna mogła się rozpaść - mówi PARKIETOWI Timo Wollmershaeuser z niemieckiego instytutu gospodarczego Ifo.
Podobnie uważa główny ekonomista HVB Joerg Kraemer. "Traktat z Maastricht mówi, że członkostwo w Europejskiej Unii Monetarnej (EMU) jest nieodwracalne. Opuszczenia EMU nie przewidziano. Ale to nie znaczy, że w traktacie nie da się znaleźć furtki. Traktat nie mógł dawać szansy na opuszczenie EMU, bo to groziłoby jej destabilizacją" - napisał Kraemer w piątkowym raporcie. Wcześniej podkreślił jednak, że spekulacje na temat rozpadu strefy euro są absurdalne.