Spojrzenie na wykres węgierskiego BUX przekonuje, że nie można wykluczyć powrotu WIG20 do hossy. Od dołka z 13 maja BUX zyskał ponad 10%. Przełamał w tym czasie spadkową linię trendu i dotarł do 62-proc. zniesienia trwającego od początku marca trendu zniżkującego. Po drodze pokonał kwietniowy wierzchołek na 17 123 pkt, czyli opór analogicznych do tego, jaki na wykresie WIG20 wyznaczał poziom 1930 pkt. Jeszcze jeden solidny wzrost notowań na Węgrzech będzie sygnałem, że zniesienie całej ostatniej fali spadkowej jest bardzo prawdopodobne. Czy notowania na naszej giełdzie będą przebiegać w tym samym kierunku?
Przede wszystkim obligacje
Piątkowa sesja sueruje, że tak własnie będzie. Po przekroczeniu 1930 pkt (1918 pkt w cenach zamknięcia) najbliższym celem dla WIG20 jest poziom 2 tys. pkt. Tutaj znajduje się wierzchołek z 6 kwietnia oraz 62-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Przed rozpatrzeniem jeszcze bardziej optymistycznych scenariuszy powstrzymuje kilka faktów.
Polski rynek kapitałowy nie jest na razie w centrum zainteresowania zagranicznych inwestorów. Nie chodzi tutaj tylko o akcje, ale także o obligacje. W marcu doszło do rozdzielenia trendów na rynku polskiego długu i waluty. W drugiej połowie 2004 roku i na początku 2005 roku rentowność obligacji obniżała się wraz z umacnianiem złotego. W marcu złoty zaczął tracić na wartości - i ten trend nie został do dziś zakończony - natomiast ceny obligacji w dalszym ciągu idą w górę. Ciekawych wniosków dostarcza raport o bilansie płatniczym za marzec, opublikowany pod koniec maja przez NBP. Wynika z niego, że po raz pierwszy od połowy 2003 roku miesięczne saldo inwestycji inwestorów zagranicznych w polskie papiery dłużne było ujemne (-341 mln zł). Kiedy do podobnej sytuacji doszło przed dwoma laty, rentowność polskich obligacji poszła mocno w górę. Tym razem tak się nie stało prawdopodobnie ze względu na zakupy ze strony polskich inwestorów instytucjonalnych. Udział papierów skarbowych w portfelach OFE (marginalną część tego rodzaju aktywów stanowią obligacje zagraniczne) wzrósł z 59,4% pod koniec grudnia do 62,6% pod koniec marca. Na koniec maja wynosił już 64,7% i był najwyższy od ponad półtora roku. Średni udział obligacji w aktywach w ostatnich 12 miesiącach wynosi 62,3%, od początku 2000 roku 65,2%. W czerwcu i maju 2003 roku, kiedy rentowność obligacji 10-letnich oscylowała wokół 5%, a w więc w szczycie hossy na rynku długu, wynosi 71%.
Można wnioskować, że za ostatnią falą hossy na rynku obligacji stoją krajowi gracze instytucjonalni. To tutaj w tej chwili koncentruje się ich uwaga, a dane o niskim tempie wzrostu gospodarczego i inwestycji utwierdzają ich tylko w przekonaniu, że postępują słusznie.