Reklama

Bez zbytniego hurraoptymizmu

Wolniejsze od prognozowanego tempo wzrostu gospodarczego i inwestycji sprawia, że inwestorzy instytucjonalni preferują obligacje kosztem akcji. Trudno też dostrzec zainteresowanie krajowym rynkiem akcji ze strony zagranicznych graczy. To będzie utrudniać powrót WIG20 do trendu wzrostowego.

Publikacja: 06.06.2005 09:56

Spojrzenie na wykres węgierskiego BUX przekonuje, że nie można wykluczyć powrotu WIG20 do hossy. Od dołka z 13 maja BUX zyskał ponad 10%. Przełamał w tym czasie spadkową linię trendu i dotarł do 62-proc. zniesienia trwającego od początku marca trendu zniżkującego. Po drodze pokonał kwietniowy wierzchołek na 17 123 pkt, czyli opór analogicznych do tego, jaki na wykresie WIG20 wyznaczał poziom 1930 pkt. Jeszcze jeden solidny wzrost notowań na Węgrzech będzie sygnałem, że zniesienie całej ostatniej fali spadkowej jest bardzo prawdopodobne. Czy notowania na naszej giełdzie będą przebiegać w tym samym kierunku?

Przede wszystkim obligacje

Piątkowa sesja sueruje, że tak własnie będzie. Po przekroczeniu 1930 pkt (1918 pkt w cenach zamknięcia) najbliższym celem dla WIG20 jest poziom 2 tys. pkt. Tutaj znajduje się wierzchołek z 6 kwietnia oraz 62-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Przed rozpatrzeniem jeszcze bardziej optymistycznych scenariuszy powstrzymuje kilka faktów.

Polski rynek kapitałowy nie jest na razie w centrum zainteresowania zagranicznych inwestorów. Nie chodzi tutaj tylko o akcje, ale także o obligacje. W marcu doszło do rozdzielenia trendów na rynku polskiego długu i waluty. W drugiej połowie 2004 roku i na początku 2005 roku rentowność obligacji obniżała się wraz z umacnianiem złotego. W marcu złoty zaczął tracić na wartości - i ten trend nie został do dziś zakończony - natomiast ceny obligacji w dalszym ciągu idą w górę. Ciekawych wniosków dostarcza raport o bilansie płatniczym za marzec, opublikowany pod koniec maja przez NBP. Wynika z niego, że po raz pierwszy od połowy 2003 roku miesięczne saldo inwestycji inwestorów zagranicznych w polskie papiery dłużne było ujemne (-341 mln zł). Kiedy do podobnej sytuacji doszło przed dwoma laty, rentowność polskich obligacji poszła mocno w górę. Tym razem tak się nie stało prawdopodobnie ze względu na zakupy ze strony polskich inwestorów instytucjonalnych. Udział papierów skarbowych w portfelach OFE (marginalną część tego rodzaju aktywów stanowią obligacje zagraniczne) wzrósł z 59,4% pod koniec grudnia do 62,6% pod koniec marca. Na koniec maja wynosił już 64,7% i był najwyższy od ponad półtora roku. Średni udział obligacji w aktywach w ostatnich 12 miesiącach wynosi 62,3%, od początku 2000 roku 65,2%. W czerwcu i maju 2003 roku, kiedy rentowność obligacji 10-letnich oscylowała wokół 5%, a w więc w szczycie hossy na rynku długu, wynosi 71%.

Można wnioskować, że za ostatnią falą hossy na rynku obligacji stoją krajowi gracze instytucjonalni. To tutaj w tej chwili koncentruje się ich uwaga, a dane o niskim tempie wzrostu gospodarczego i inwestycji utwierdzają ich tylko w przekonaniu, że postępują słusznie.

Reklama
Reklama

Co z akcjami?

Udział akcji w portfelach OFE obniża się. W maju wyniósł 30,4%, wobec 12-miesięcznej średniej na poziomie 32,1% i średniej liczonej od początku 2000 roku sięgajacej 30,2%. Po przełożeniu na wrzesień oferty PGNiG ta grupa graczy powinna giełdzie poświęcić większą uwagę. Uwzględniając słabsze dane makro, trudno jednak liczyć, żeby fundusze decydowały się na zwiększanie udziału akcji w portfelu. Dodatkowo na rynku pierwotnym wciąż będzie można znaleźć odpowiednio duże dla OFE oferty (np. Opoczno).

Zainteresowanie polskimi akcjami ograniczają zmiany zachodzące na rynku walutowym. Euro jest na tyle słabe, że traci w ostatnim czasie także do złotego. Ponieważ większość polskiego eksportu trafia na rynki wspólnej Europy, marże osiągane przez te firmy nie muszą się zwiększać. Osłabiający się względem USD złoty może odstraszać od naszego rynku inwestorów, rozliczających się w dolarach amerykańskich. Wprawdzie nasze aktywa stają się dla nich tańsze, ale ich kupno będzie korzystne tylko wtedy, jeśli w bliskim czasie trend na rynku walutowym zmieni się na korzyść złotego.Z punktu widzenia analizy technicznej, sytuacja indeksu dużych spółek wygląda obiecująco. Doszło do wybicia z odwróconej głowy z ramionami, z której wynika zwyżka do 1945 pkt. Wcześniej przebita została główna linia trendu spadkowego. Biorąc pod uwagę, że giełdy krajów rozwniętych biją rekordy (np. niemiecki DAX po raz pierwszy od czerwca 2002 roku przekroczył 4500 pkt) oraz korzystne zachowanie BUX, 2 tys. pkt znajduje się w zasięgu ręki. Wydaje się jednak, że o powrót do hossy będzie trudno. Giełdę pchają w górę pojedyncze wydarzenia i pojedyncze spółki. W czwartek była to dywidenda KGHM, w piątek spekulacje na temat fuzji BPH i Pekao. Zwyżce WIG20 o prawie 1% towarzyszył spadek TechWIG i minimalny wzrost MIDWIG. Scenariusza, zgodnie z którym na wykresie wskaźnika dużych spółek budowana jest rozległa głowa z ramionami z linią szyi na 1830 pkt, ostatnie zwyżki nie pozwalają wykluczyć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama