Za dwa, trzy lata roczna wartość transakcji leasingu nieruchomości w Polsce może wynosić ok. miliarda euro - szacuje Krzysztof Bielecki, prezes ING Lease. Zgadza się z nim Robert Mandżunowski, szef LHI Leasing Polska. Z tym, że według niego wielkość rynku będzie wahać się w tym czasie w granicach 0,5-1,3 mld euro. Obaj zastrzegają, że ich prognozy są obarczone dużą dozą niepewności. Ale są pewni, że transakcji będzie coraz więcej. Według danych Związku Przedsiębiorstw Leasingowych, w ub.r. krajowe firmy przekazały w leasing nieruchomości o wartości 1,9 mld zł.
Również dla małych
Zainteresowanie leasingiem nieruchomości deklaruje coraz więcej przedstawicieli branży. Niedawno firma ING Lease zapowiedziała, że będzie finansować nie tylko duże projekty, ale i inwestycje w nieruchomości sektora małych i średnich firm. - Chodzi o zapewnienie dostępu do tego rodzaju produktu małym firmom, które chce obsługiwać ING Bank Śląski - mówi K. Bielecki.
Najdalej idzie Europejski Fundusz Leasingowy, który zapowiadał niedawno, że będzie finansował nieruchomości nawet o wartości tylko 200 tys. złotych, chociaż najchętniej obsługiwani są ci klienci, którzy zechcą wziąć w leasing nieruchomość o wartości 0,5-2,0 mln zł.
Według prezesa ING Lease, powodem zaoferowania leasingu nieruchomości o mniejszej wartości jest również chęć zdywersyfikowania portfela. - Poza tym przy dużych projektach praca trwa długo, a na końcu często okazuje się, że klient wybiera inny sposób finansowania - dodaje K. Bielecki. - Na pewno ilość nie zastąpi jakości - twierdzi R. Mandżunowski z LHI Leasing. - Jest pokusa, żeby robić małe transakcje, ale w dłuższym terminie skutki mogą okazać się trudne do przewidzenia. Ja bym to porównał z finansowaniem deweloperów przez banki. Kilka lat temu to było bardzo popularne. Potem pojawiły się problemy i obecnie deweloperom bardzo trudno o finansowanie.