Gazprom nie produkuje takiej ilości ropy naftowej, by kupować jedyną rafinerię w krajach bałtyckich - powiedział dziennikarzom w Moskwie wiceprezes Gazpromu Aleksander Rjazanow. Rafineria stała się Gazpromowi niepotrzebna, gdy okazało się, że nie może on przejąć państwowej spółki naftowej Rosnieft. Mimo to informacja Rjazanowa była dość zaskakująca, bo nie dalej jak w miniony piątek litewski minister gospodarki utrzymywał, że austriacka spółka Baltic Holding, blisko związana z Gazpromem, może zainwestować w Możejki i dostarczać tam ropę naftową.

Litewski rząd ma 40,6% udziałów w Możejkach i szuka partnera, który zastąpiłby Jukos, do którego należy 53,7% rafinerii. Jukos walczy o przetrwanie od czasu, gdy rosyjski rząd zlicytował najważniejszą firmę produkcyjną kartelu, by odzyskać 28 mld USD zaległych podatków. Firmą tą była spółka Jugansknieftigaz, którą w ub.r. kupił właśnie Rosnieft, a to zastopowało przygotowywane wcześniej przejęcie go przez Gazprom.

Możejki Nafta jest największą spółką na Litwie. W skład tego przedsiębiorstwa wchodzi nie tylko rafineria, ale także port naftowy na Bałtyku i rurociąg.

Bloomberg