Google jest na rynku publicznym od 10 miesięcy. Po przeprowadzonej w sierpniu publicznej ofercie kurs akcji spółki ciągle pnie się. Za papiery sprzedane na rynku pierwotnym po 85 USD trzeba teraz zapłacić już ponad 293 USD. A zdaniem giełdowych analityków, wkrótce powinny zdrożeć do 325-350 USD.
Dzięki powodzeniu, jakim cieszą się papiery najpopularniejszej internetowej wyszukiwarki, jej giełdowa kapitalizacja przekroczyła właśnie 80 mld USD. To zaś oznacza, że Google stało się najdroższą publiczną firmą na świecie w branży medialnej.
Do zeszłego tygodnia liderem był koncern Time Warner. Firma powstała pięć lat temu w wyniku przejęcia przez AOL ówczesnego Time Warnera. Tamta transakcja, warta astronomiczną sumę 106 mld USD (największa kwota, jaką kiedykolwiek zapłacono przy fuzjach i przejęciach), miała być zaczątkiem mariażu między nowymi i starymi mediami. Teraz jednak coraz częściej słychać o rychłym rozpadzie megafuzji, a firma wciąż słabnie w oczach inwestorów. Teraz rynek wycenia ją na 78 mld USD.
Bardziej odstają od Google tradycyjne firmy medialne, jak Viacom i Walt Disney, których kapitalizacja oscyluje w okolicach 55 mld USD. Bezpośredni rywal Google, spółka Yahoo!, jest wyceniana na ok. 57 mld USD.
Inwestującym w papiery Google giełdowym graczom nie przeszkadza, że pod względem przychodów firma jest ponad dziesięć razy mniejsza od Time Warnera (3,2 mld USD w stosunku do 42 mld USD), a wskaźnik Cena/Zysk jest w jej wypadku wybitnie wyśrubowany. Biorąc pod uwagę obecną kapitalizację i zysk prognozowany na ten rok dla Google ten wskaźnik wynosi 50, dla Time Warnera - tylko 22, a dla Disneya i Viacomu jest jeszcze niższy. Mimo to ani jeden z 30 analityków ankietowanych przez Reutera nie uważa akcji wyszukiwarki za przewartościowane i nie zaleca ich sprzedawania.