We wtorek, podczas dorocznego spotkania akcjonariuszy GM w USA, prezes Rick Wagoner, ogłosił, że do 2008 r. z amerykańskich fabryk koncernu zostanie zwolnionych 25 tys. osób. Wczoraj dołączył do niego Fritz Henderson, który potwierdził informacje podane już w październiku ub.r., że również europejska część tego największego światowego koncernu motoryzacyjnego zredukuje zatrudnienie do 2007 r. o ok. 20%. Łącznie GM, wciąż największy koncern motoryzacyjny na świecie (goni go japońska Toyota), w skali globalnej zatrudnia obecnie ok. 320 tys. osób. W Eur pie produkuje samochody pod markami Vauxhall (w Wielkiej Brytanii) i Opel (na kontynencie).
Prezes Wagoner liczy, że zwolnienia pozwolą rocznie zaoszczędzić ok. 2,5 mld USD. Udział europejskiego oddziału w tej kwocie to ok. 500 mln USD. To bardzo ważne posunięcie zważywszy na coraz gorszą sytuację finansową motoryzacyjnego giganta. W pierwszych trzech miesiącach br. GM odnotował stratę w wysokości aż 1,1 mld USD i był to najgorszy kwartalny wynik od 13 lat. Europejski oddział w latach 2000-2004 stracił aż 3,5 mld USD. Pierwszy kwartał br. był lepszy dla tej jednostki, bo strata została zmniejszona do 103 mln USD ze 116 mln USD rok wcześniej. W ubiegłym miesiącu światowe agencje ratingowe zredukowały wiarygodność kredytową General Motors do poziomu obligacji śmieciowych (tzw. junk bonds). W tym roku kurs akcji spółki spadł na nowojorskiej giełdzie aż o 23%. Teraz udział GM w europejskim rynku samochodowym wynosi ok. 10%. W 1999 r. wynosił 11,5%.
Które z 11 europejskich zakładów GM mogą najbardziej odczuć redukcję kosztów? W październiku, gdy przebywający na targach motoryzacyjnych w Paryżu Rick Wagoner po raz pierwszy ogłosił plany zwolnień, mówił przede wszystkim o fabrykach w Niemczech. Największe europejskie zakłady znajdują się w tamtejszym Ruesselsheim. Do zamknięcia tego wydania PARKIETU nie udało nam się otrzymać komentarza od General Motors Poland. W naszym kraju amerykański koncern ma m.in. duże zakłady w Gliwicach.