Zadłużenie angielskiego klubu sięga 373,9 mln funtów i pojawiło się w bardzo niefortunnym momencie. Spadają bowiem dochody Manchester United z transmisji telewizyjnych, a drużyna słabiutko wypada na boisku. Do przejęcia pakietu kontrolnego przez Glazera doszło w atmosferze skandalu i przy gwałtownych protestach fanklubu. Ostatnio zaapelował do 31 tys. swoich członków, by bojkotowali oficjalnych sponsorów drużyny piłkarskiej, między innymi Nike i Vodafone.
Glazer musiał przy zakupie podeprzeć się kredytem. Za zwiększenie swojego udziału w brytyjskim klubie do 76% zapłacił 790 mln funtów. Zakup sfinansował kredytem w wysokości 283,9 mln funtów. Poza tym 50 mln funtów wziął na uzupełnienie kapitału obrotowego spółki i 40 mln funtów na pokrycie wydatków inwestycyjnych, takich jak unowocześnienie stadionu Old Trafford.
Kredyt zaciągnięty przez Glazera na zakup angielskiego klubu został obciążony najwyższymi odsetkami, jakie kiedykolwiek płacono w Europie przy tego rodzaju pożyczce. JPMorgan Chase & Co. policzył sobie 2,75 pkt procentowego ponad podstawową stopę procentową. Jest to o pół punktu więcej niż zazwyczaj banki biorą przy siedmioletnich kredytach na wykup innego przedsiębiorstwa. Spośród 187 siedmioletnich kredytów zaciągniętych na ten cel od 1999 r. jedynie 14 było oprocentowanych wyżej niż 2,25 pkt ponad podstawową stopę.
Tak znaczne odsetki i sam dług przyjdzie Glazerowi spłacać z dochodów klubu. Tymczasem w ub.r. spadły one po raz pierwszy od ośmiu lat, do 169,1 mln funtów. W I półroczu bieżącego roku finansowego zysk netto spółki obniżył się aż o 52%, do 9 mln funtów. Glazer zamierza w ciągu najbliższych pięciu lat podnieść ceny biletów na Old Trafford o 54% i m.in. tym sposobem zwiększyć roczne przychody spółki do 246 mln funtów. Na razie zatrudnił trzech swoich synów w zarządzie klubu.
Bloomberg